|
|
Wstęp
- Słowo wstępne, czyli o Xsięgi tey poczatkach, przeznaczeniu a autorach.
Spisane w roku 1172 na dworze Jego Wyokości Cesarza Fryderyka Habsburga, za błogosławieństwem Jego Świętobliwości VII Szafarza: Juliusza I.
Niech będzie pochwalony Duch Przodków i Praojcowie na wieki wieków, bez których dzieło to światła dziennego by nie uźrzało!
Wiadomym jest, iż ze wszelkich nieszczęść, co lud bogobojny i prawy dotykają, naytrudniejsze do zdzierżenia jet owe zło, którem na codzień się spotyka, w postaci wszelakich dziwadeł, wynaturzeń, potworów a straszydeł, co człeka napastują bez litości. Nie najgorsze jest ono co prawda, i nie najbardziej podstępne, lecz siła szkody przynoszące i nieszczęścia.
I choć pomiędzy ludem prostym, a takoż między uczonymi, wieści wiele chodzi, takoż o samych tych szkaradzieństwach, jako i o sposobach niezawodnych, jak im radę dawać, nie wszystkie one są prawdziwe i słuszne, a bywa iż miast złemu dać odpór, na gorsze odmienić je potrafią.
Tedy, przez Przodków natchnieni, w myślach jedynie dobro ludu Cesarstwa mając, nie o swych korzyściach myśląc, ni zaszczytach, a dla chwały Słowa Prawdziwego pracę swą wykonując, zebraliśmy, spisaliśmy i umieściliśmy w xiędze tey wszelekich bestyji opisanie i sposoby niechybne na ochrone przed nimi; a takoż miejsca, w których łacno je najśc można, by każdy ich się w porę wystrzegał.
Lata minęły, nim wiedzę wszelaką, jaka nam dana była, na karty tey xięgi żeśmy przelali. I zaiste, wiele pracy a trudu i w bibilotekach, i po traktach czy komandoriach, i bywało że po karczmach czy odosobnionych twierdzach xięga ta zużyła. I jak przy każdym dziele zbożnym, siły złe trud nasz zniweczyć nie raz usiłowały, czy to zniechęcenie w sercach siejąc, czy inaczej nas od tegoż zamiaru odwodząc.
Szczęściem, trudności wszelkie fortunnie przezwyciężone zostały, więc ty, któryś xięgę tę trzymasz w dłoniach, pomnij na trud świętobliwy Autorów, którzy nielichy czas spędzili, karty jej opisami wypełniając, a lata swe trawiąc najlepsze ku Twemu pożytkowi a uciesze. Nie policzysz tych, którzy wiedzę tą wszystką, na kartach xsięgi tey zawartą, przez lata gromadzili i spisali; jako również tych, którzy polec musieli, lub zdrowie swe okrutnie nadwyrężyć, by o wszelakich niebezpieczeństwach pewne przywieźć wieści. Tedy, nim lekturze się oddasz, w intencji ich modlitwę zmów szczerą, by za trudy swe pewną i wieczną dostali odpłatę.
Dufamy więc, iż, jeśli xięgę tę przejrzysz dokładnie, podporą a pomoca ci będzie, a niejeden sposób, by złe w słabiznę zażyć, ona Ci dostarczy; takoż, jesliś bezpiecznie mieszkasz, a krajów ościennych odwiedzać nie będziesz, dziwadła ze stron dalekich tak najrychlej poznasz, jakobyś się osobiście tam udał, a zdrowia swego, ni dobytku na darmo nie strwonisz.
Opis kraju każdego, którem w skład Cesarstwa naszego wchodzi, i poczwar jego, w osobnym dziale tey xięgi jest opisan starannie a dokładnie, bez najmniejszych uchybień dla wiedzy obecnej i nauki Świętego naszego Kościoła. Jeno o bestyjach a wynaturzeniach, którem heretycką krainę ciemnoskórych biesów (niechaj będą przeklęci) zamieszkują , a która w mowie uczonej Mauretanią się zowie, w tey xiędze słowa nie znajdziesz. Z obowiązku dania racji prawdzie napomknąć należy, iż, owszem, dochodzą czasem plotki, a bajania różnorakie, o tym, co ziemie te przeklęte zamieszkuje, jednakże są to wieści nijak nie potwierdzone, a częstokroć sprzeczne z rozsądkiem a pojęciem ludzkim. Więc za Świętym Oficjum powtórzyc należy, iż spraw tych badać nie należy, a w materię tę wgłębiac się nie powinno, dość bowiem własnego na naszych zmiach utrapienia, by jeszcze z heretyckich dziedzin złe próżnym gadaniem przywoływać,
A Wstęp ten kończąc co rychlej, dodamy tylko, iż jedno jest na świecie tym pewne: jakieby Was szkaradzieństwo nie obstąpiło, ni jakie złe terminy na was spadły, bogobojnych, a wiernych zawsze Praojciec wybawia, i ich na krok nie odstępuje. Opisy więc poczwar tych czytając, nie lękajcie się złego, jeśliście sercem czyści, a przeciwnie, w wierze się modlitwą umacniajcie, zapisy te wszystkie jako przestrogę traktując.
Autorzy
Autor: nycek

