Święta Księga

Ja Innocenty I, Szafarz Kodexu, Biskup Nowego Rzymu, Następca Szafarza Proroctwa, Najwyższy Kapłan Kościoła Ardeizmu, Sługa sług Praojca, pełen troski o dusze mych braci i sióstr w wierze, zebrałem ze stron świata słowa i pisma, które świadectwo działalności mego poprzednika i Ducha Przodków stanowią.
Wszystkie słowa tu spisane z pełną wnikliwością zbadane zostały i za prawdziwe uznane. Przeto wykładam je przed wami, ku zbawieniu dusz waszych i by głoszone w kościołach i na skwerach i targach wszelakich diecezji i prowincji znanego nam świata były.

Pierwsze kazanie

Dnia onego Szafarz Proroctwa do miasta przybył a Duch Przodków uprzednio skwer dlań przygotował, na którym zebrani mężowie i niewiasty w kazaniu pogańskim zasłuchani byli. Temi słowami Szafarz ku nim przemówił: ”Słyszałem, że jeno przez ofiary dla bogów gniewnych zbawienie otrzymać można. Czy prawdą to jest?” Odrzekł tedy kapłan pogan:
„Dobrześ słyszał. Tylko ofiary ze zwierzyny, z nasion i bulw składając zbawienia dostąpić można.” Prorok widząc niewiedzę ludu tegoż, z tłumu wystąpił i tako ku nim rzekł:
”Słuchajcie bracia i siostry! Miłość moja ku wam zbyt potężną jest, by milczeć i słowa prawdy przed wami kryć. Słyszeliście przeto, że jeno ofiary ku zbawieniu was prowadzą.
A ja powiadam wam, że w błędzie żyjecie! Jeśli Praojciec w łasce swojej i dobroci świat ten stworzył i nam ludziom na użytek doczesny dał, na cóż mu nasze plony… na co mu zwierzyna? Jeśli dobra świata tegoż miarą boskości być mają, to cóż to za biedny bóg być musi, co jeść i pić jak człek potrzebuje? Cóż to za bóg słaby być musi, aby innymi wyręczać się musiał?” Fala wzburzenia tłumem wstrząsnęła ale już tedy kilkoro spośród nich serca swe na Ducha Przodków otworzyło. Zwątpienie na licach ludu swego widząc, kapłan pogański głosem gwałtownym przemówił: ”A więc głupcem jesteś ty, który przychodzisz i słowem swym mącisz. Ofiary po to są, by dowodem wiary naszej były. Gdy ofiary bogom naszym składamy tedy oni widzą, żeśmy miłościwi bo za darmo dawać potrafimy.” Zapytał go Szafarz: „ Mówisz, że bogowie świat ten i ludzi stworzyli?” Odpowiedział mu niewierny:
„ Tak, tako rzeczę.” Na to Prorok odrzekł temi słowami: „ Czy jeśli miskę zboża biedakowi dajesz, nie czynisz tego z dobroci a nie z chęci odpłaty? Czy jeśli dziecię rzeki przekroczyć nie może, nie przenosisz go z miłości a nie z chęci odpłaty? Tak i pan świat z miłości stworzył a nie dla odpłaty naszej. Nie został bowiem świat stworzony byśmy daną nam miskę zboża oddawali, lecz po to abyśmy między siebie dobra jego dzielili. Prawdę wam mówię bracia i siostry. Pan świat ony stworzył a wszystko co ze świata tego w imię zbawienia bierzecie, kradzionym jest. Jeśli bowiem Pan stwórcą jest wszystkiego, to jak możemy ofiarować mu coś, co już doń przynależy?” Na te słowa lud zatrwożył się wielce, na kapłana swego niczym na kłamcę spoglądając. Ku Szafarzowi o krok przystąpili, wsłuchując się w słowa przezeń rzeczone: „Prawdziwa miłość rodzi się wtedy, kiedy kochamy tych, którzy na nic nie mogą nam się przydać. Kiedy dajemy tym, którzy nie mogą nam odpłacić. Pamiętajcie przeto: ofiarą zbawienną jest strzec prawości i czystości ducha i odstępować od wszelakiej nieprawości. Nie jest ofiarą cielec czy chleba bochen, jeno dusza nasza czysta i uczynek dobry.”

Kazanie w wiosce

Dnia drugiego przybył Szafarz do wioski w dzień zielonych świątek, kiedy to lud kłaniał się do bałwana rzeźbionego. I polewali go krwią i rytuały odprawiali znaków używając i świec czernią barwionych. I tknął Prorok bożka drewnianego i mocą Ducha Przodków w słup ognia przemienił. Zapadła cisza a lud strwożony lękliwie ku Szafarzowi spoglądał. Rzekł tedy:
”Niemiłe Panu są zwyczaje wasze. Ci bowiem, którzy z ciemnością obcują w ciemność się obracają… Pan z miłości świat ony stworzył i z miłości ludzi do życia powołał, a więc miłość Panu miła a dzieckiem miłości światło jest bracia i siostry! Strachu pełni jesteście przed mocami złemi i aby was nie zaskoczyły z woli własnej do nich przystajecie. Prawdę wam rzeczę: ciemność w domu światłości przebywać nie może, tak jak ognia z wodą nie zbratacie. Nie jesteście dziećmi Pana jeno demonów potomstwem, bowiem dzieci jego są tam, gdzie jest radość i szczęście a nade wszystek tam, gdzie miłość gości. A miłość jest światłem. Gdzie miłości nie ma tam Otchłań panuje, tak jak tam, gdzie nie ma światła jest cień a tam gdzie nie ma ciepła jest chłód.” Drżał lud na słowa zasłyszane i z trwogą ku szamanowi spoglądał.
I mówił Szafarz dalej: ”A więc kogo bać się winniście jeśli nie strachu samego w sobie?” I wiedzieli ludzie, że mówił o strachu przyczynie, czyli o szamanie. ”Bracia, siostry! Wnieście płomień świecy do izby w ciemności skąpanej a mrok się przed wami rozstąpi. Nie doświadczy mroku ten, kto światło w domostwie swym gości, a ten, kto płomień świecy do ciemni swej wniesie od razu ulgi dostąpi.” Szaman prawdziwość słów Proroka widząc rzucił się nań z nożem i sercem gniewnym lecz tłum pochwycił go pewnie, bo wiara jegoż wielka była. Na miejscu bałwana spopielonego Krzyż Ankch wzniesiono by wioskę i lud w światłości chronił i miłość i radość w domostwach gościła.

Kazanie na górze

Dnia tegoż udał się Szafarz na górę wysoką, by w modlitwie się zagłębić, a wielu już o nim tedy słyszało. I zebrał się tłum u wzgórza i nawoływać począł: „zmiłuj się nad nami wysłanniku Jedynego i prawdę objaw byśmy do dzieci światłości przystąpili.” Zszedł zatem Prorok niżej tako by lud widzieć go mógł i słyszeć, i tak oto nauczał:
”Aby z dziećmi światłości obcować światło w sobie nosić musicie. Słuchajcie uważnie, niechaj słowa me drogowskazami wam będą ku światłości krainie. Nie przywiązujcie się do tego, co posiadacie, bowiem trwałość przedmiotów doczesnych jest jeno złudzeniem. Pragnąć skarbów tego świata to jest trwać w ułudzie. Kłamstwo syci się pragnieniem a pragnienie żeruje na dobrach świata tegoż. Dobra wasze niechaj służą wam w miłości szerzeniu. Niechaj złoto nie służy do pomnażania, lecz do dobra krzewienia.
Z pragnienia rodzi się strach, a więc bójcie się strachu, bo tak osiągniecie Królestwo Miłości. Ze strachu rodzi się gniew, a więc strzeżcie się gniewu, bo tak osiągniecie Królestwo Miłości. Z gniewu rodzi się smutek, a więc strzeżcie się smutku, bo tak osiągniecie Królestwo Miłości. Ze smutku rodzi się cierpienie, a więc strzeżcie się cierpienia, bo tak osiągniecie Królestwo Miłości… Mówiono wam: kochajcie swoich braci, nienawidźcie wrogów swych.
Lecz ja wam powiadam, nie taka droga ku światłu. Nie darzcie gniewem grzesznika, bowiem tacy jak on się staniecie. Miłością go obdarzcie a wtedy miłość, którą dacie zamieszka i w waszych sercach. Choć wasze ciało rzuca się do walki, róża serca waszego niech spoczywa u stóp Ojca. Gniewem się nie porywajcie, bowiem oni powołani są by świat ten ogniem oczyścić. Do nich klucze należą. Dbajcie o to aby brat wasz w ciemność nie popadł. Zaprawdę powiadam wam, ciemność duszy jeno ciała płomieniem przegnać można, gdyż dusza jeno w ogniu się oczyści. Wy jesteście światłem tego świata a tam gdzie padnie wasze światło tam plon miłości wyrośnie. A więc nieście światło tam gdzie ciemność, tylko tak będziecie zbawieni.
Gdy poczujecie któreś ze złych omenów zakusy, módlcie się słowami temi:

„Praojcze, Jedyny władco wieczności! Ostojo życia mego!
Nie zostawiaj mnie władzy demonów i nie dopuszczaj mi przez nie upaść.
Któż, jeśli nie Ty położy na myślach moich bicze a w sercu naukę mądrości zasieje.
Strzeż mnie, aby nie rozrosły się słabości moje, nie rozmnożyły występki a grzechy moje nie obfitowały i abym nie upadł przed oczyma przodków moich.
Panie moich Ojców i życia mego, nie zostawiaj mnie Ciemności woli!”

Ostatnie Przykazania

Przygotowawszy się do drogi, spojrzał Szafarz na lud jemu towarzyszący. ”Gdy patrzę w oczy wasze, lęk dostrzegam. O małej wiary, nie rozpaczajcie gdyż cała miłość Praojca w jednym człeku być pokładana nie może. Miłość Jego nieskończenie wielka, a celem tej miłości wy bracia i siostry jesteście. Gdy mnie zabraknie, bądzcię dla siebie ojcem i matką, siostrą i bratem. Bądźcie niczym kwiat co obecnością swą oczy cieszy, jak pieśń co z radością śpiewana, radość przynosi. Zaprawdę powiadam wam, nie dostąpi zbawienia ten, kto się ponownie nie narodzi. Rodźcie się zatem na nowo z miłości i dla miłości, a tam gdzie miłość, tam już więcej nie trzeba.” Po słowach tych płaszcz na plecy zarzucił i w stronę Monte Cassino kroki swe skierował…

Autor: Hauru
Korekta: Kaedlin