|
|
Rozdział II : Bestyje Frankońskie
- Zbiór analiz z badań Martina Parleasa, głównego anatoma i znawcy fauny na ziemiach Franków, na dworze Habsburgów służącego, działającego w Ritterburgu
A. D. 1144, z polecenia i pod okiem łaksawym władcy Franków, miłościwie nam władającego margrafa Wilhelma Habsburga, jak również z błogosławieństwem Kościoła Ardeickiego wysłany zostałem na krucjatę badawczą przeciw demonom i bestyjom, o których głośno było śród naszego ludu ostatnimi czasy a istnienia których hadko było uchować. Wraz z odpowiednią eskortą wyruszyłem w najdziksze knieje i najmroczniejsze doliny naszych ziem, aby zbadać, opisać i jak najdogłębniej poznać czarcie plugastwa, które Otchłań na nas zesłała, a których bez wątpienia sprzymierzeńcami są heretycy magią plugawa się parający, a być i może nawet demony same nawet pustyni, Maurami przez uczonych zwane.Przez ponad lata dwa trwające badań i poszukiwań udało nam się napotkać gros różnych stworzeń, którem były tak niesamowite i przerażające, że nikt dotychczas nie był w stanie sobie wyobrazić czegoś równie niewiarygodnego. Doświadczenia swe i osobiste uwagi tych plugastw dotyczące zmuszony jestem niestety odłożyć do innej księgi. Tu zaś przedstawić chciałbym opis najogólniejszy tych strasznych bestyji i dziwacznych stworów, którem napotkał osobiście, lub o których jedynie słyszałem podczas swojej długiej wyprawy.
Martin Parleas, Przedmowa do raportu z odbytych badań
Alp
Dość licznymi bestyjami śród ludów z pomniejszych wiosek, głównie tych przy ruinach starych zamków i twierdz się lokujących, są alpy, kościste demony, z pozoru przypominające bladego jak topielec człeka o ponadnaturalnie długich kończynach i czarnych jak noc włosach. Najwięcej ich najść mozna w bliskości domostw opuszczonych i cmentarzy. Żywią się zwierzęcą, a takoż i ludzką krwią, jednakoż ich zdecydowanym przysmakiem jest krew dzieci i osób o jak najczystszych sercach. Upiory te lubują się w straszeniu ludzi i sianiu paniki. Podobnież są nawet w stanie nachodzić i straszyć mieszkańców ludzkich siedzib przez sen. Alpy najczęściej nie zabijają ludzi, a jedynie wysysają z nich siły witalne. Kiedy ofiara zaczyna konać z wycieńczenia i utraty dużej ilości krwi, potwory te nie pozwalają tak łatwo umrzeć swojej zdobyczy i zaczynają ją dręczyć dla własnej uciechy, by nieszczęśnik zaczął błagać o śmierć, od udręki wybawienie niosącą.
Barbegazi
Od mieszkańców górskich osad można się wywiedzieć o barbegazich, małych karzełkach z długimi, siwymi brodami i czerwonymi nosami. Podobnież żyją one w dobrych stosunkach z ludźmi, ostrzegając ich przed lawinami i pomagając zbłąkanym wędrowcom na właściwy szlak powrócić , lecz trudno jest spotkać barbegazi w zwykły dzień. Podobno częściej są widywane podczas zimowych, mroźnych dni niż podczas letnich upałów, kiedy to lawiny są rzadziej spotykane, a i zgubić się trudniej. Mimo braku obuwia, karły te zwinnie poruszają się po ośnieżonych szlakach, a to za sprawą ich dzięki ich stóp wielkich, które chronią ich przed zapadnięciem się pod zwały śniegu, i takoz przed zamarznięciem. Legendy głoszą, że śród najwyższych gór barbegazi mają sadybę własną, gdzie w chwilach wolnych od niebezpieczeństw i pracy bawią się, ucztują i tańczą wesoło na zamarzniętych polanach.
Biała dama i biały rycerz
Biała dama czy też biały rycerz to jasne poświaty o kształtach jakby ludzkich, które w rzeczywistości są najczęściej duchami ludzi co tragicznie a nagle świat ten opuścili, prze co nie mogącą cieszyć się spokojem po swojej śmierci na ziemi. Najść je można niechybnie w miejscach związanych z ich życiem lub śmiercią. Nierzadko istoty te próbują porozumieć się ze światem żywych, aby ktoś zechciał dokończyć ich przerwane przez śmierc nagłą dzieło lubo też naprawić ich błędy, dzięki czemu mogłyby odejść z nawiedzonego przez nich miejsca. Częsciej zdarza się jednak, iż istoty te są heretykami przeklętymi za życia, którzy tułać się muszą za swe grzechy, temu też próbują mścić się za to na ludziach niewinnych, nękając pomniejsze osady i nawiedzając opuszczone ruiny. Powiadają ludzie, iż na jednym z polu bitwy, gdzie niegdyś wojska frankijskie zmierzyły się z armią heretyków, krążą setki zjaw żołnierzy, zmuszonych magią sił zła do pozostania po śmierci w tym miejscu i toczenia wiecznej walki. Ich spokój ma przywrócić dopiero pokonanie i ukaranie wszystkich największych przeciwników Ardeizmu i Cesarstwa.
Bicorn
Dawien dawna temu liczne jeszcze były potwory nękające pierwsze ludzkie osady, pojawiające się znikąd na środku miasta i atakujące niewinnych ludzi. Dzisiaj można je już tylko spotkać w głębokich lasach i na szlakach niezbyt uczęszczanych przez podróżnych. Bestie te, bicorny, to chimery przypominająca połączenia agresywnej pantery i potężnego byka o dwóch olbrzymich i śmiertelnych dla ludzi rogach. Podobno nikt nie przeżył spotkania w pojedynkę z tą bestią. Potworność tego stworzenia potwierdza fakt, że bicorny nie boją się ludzi i atakują śmiało nawet silnie uzbrojone karawany handlowe. Długie badanie tych stworzeń wyłania przypuszczenie, iż bicorny atakują jedynie dorosłych mężczyzn i agresywnie nastawione kobiety, a zdaje się oszczędzać słabszych i dzieci. Mimo jednak tego faktu nie należy lekceważyć tego potwora, który nie oszczędza nikogo, jeżeli tylko, podjudzony wpadnie w nieokiełznaną wściekłość.
Chichevache
O chichevache krąży podobna legenda co o bicornach – niegdyś liczne, atakujące bez skrupułów nawet największe ludzkie siedliska, dziś żyją przyczajone w głębokich lasach i rzadko spotykane. Mimo podobnej historii, sam wygląd i usposobienie bestyje te mają odmienne zupełnie od bicornów. Chichevache wyglądają jak wychudzona, przymierająca głodem krowa o ludzkiej twarzy, a czasami przypominają nawet człowieka o krowich kończynach. Mimo pozornie mizernej budowy, są przerażająco szybkie i mściwe w stosunku do każdej agresywnie nastawionej do nich istoty. W przeciwieństwie do bicornów, potwory te zdają się mieć odwrotny system walki, gdyż zawsze atakują jedynie kobiety i najsłabszych z tłumu, a w ostatniej kolejności agresywnie nastawionych mężczyzn. Ten fakt sprawia, że wraz ze swoimi byczymi krewniakami chichevache są śmiercionośną plagą czyhającą na ludzi przy szlakach handlowych i nieopodal frankijskich osad.
Dahu
Dahu jest potwornym krewniakiem jeleni i kozic górskich, który zstąpił na ziemie z głębokiej Otchłani. Sam wygląd tej maszkary budzi lęk i obrzydzenie. Dahu jest bowiem bardzo zdeformowaną bestią o czterech kończynach różnej długości - czasami prawe są krótsze od lewych, czasami odwrotnie, a czasami przednie są dłuższe od tylnich. Stworzenia te są bardzo uparte i terytorialne, ale na szczęście również bardzo tępe, gdyż atakują bez zaskoczenia, nie oceniając szans na wygraną. Najliczniejsze stada tych bestii można spotkać na wysokich, skalistych zboczach górskich i niedostępnych szczytach. Mimo ich niesymetrycznego ciała, dahu mają charakterystyczny dla kozic górskich zmysł orientacji i równowagi, dzięki czemu bez problemu przemieszczają się po najbardziej niezdobytych górskich szlakach. W razie spotkania z tym potworem należy wykorzystać jego słaby wzrok, aby czym prędzej ustąpić z terenu zajmowanego przez dahu.
Gargulec
Gargulce są niewątpliwe wynikiem działalności heretyckich rzemieślników, magów czy też innych demonów Otchłani. Wyglądem przypominają one wychudzoną hybrydę człeka z sępem o wielkich nietoperzych skrzydłach, a skóra ich jest stworzona jakby z kamienia, temu też gargulce dobrze czują się wśród ruin i zamków, gdzie w stanie spoczynku trudno je odróżnić od starej rzeźby czy nawet wyrwy skalnej. Niektóre, z reguły większe i pokaźniejsze odmiany tej bestii, nie są zdolne do latania mimo posiadania skrzydeł. Te latające zaś gatunki swoimi usposobieniami i cechami przypominają gawrony, trudniące się żerowaniem wśród ludzkich śmietnisk i budowania z nich swoich własnych gniazd. Niektóre inteligentniejsze odmiany słyną ze swoich złodziejskich zdolności, napadając całymi gromadami na osady i rabując je z kosztowności. W przypadku oporu gargulce nie boją się zaatakować, gdyż ich kamienna skóra zapewnia im mocarny pancerz, co czyni ich pwymagającymi przeciwnikami.
Gartenzwerg, pod nazwą Zwerg także znany
Gartenzwergi i zwergi to pospolicie zwane gnomy, czyli niskie i krępe karzełki przypominające ludzi, o długich brodach i zwyczajnych ubrankach podobnych do ludzkich. Są one blisko spokrewnione z barbegazi, jednakże w odróżnieniu do nich żyją one w podziemiach i tworzą własne osady i wioski. Ze względu na ich występowanie, trudno takową istotę spotkać na powierzchni. Ludowe wierzenia głoszą, iż gnomy są równie jako ludzie zręczni i bystrzy, lecz przez to, iż są pozbawieni kultury i religijności, czyni je to wciąż potworami, a nie podrasą ludzką. Czasami da się usłyszeć historie o agresywnych gartenzwergach, które uzbrojone w swoje prymitywne narzędzia atakują ludzkie gospodarstwa i wioski. Najczęściej jednak spotyka się pojedyncze osobniki żerujące na polach lub w ogrodach i wykradające warzywa, rzadziej zakradające się do domostw w celu zagarnięcia czyichś kosztowności. Gnomy, z racji swojego małego zagrożenia, zaliczane są bardziej do grona szkodników niż bestii.
Graouli
Graouli należy do tego typu potworów, którego istnienia nie można w sposób jednoznaczny potwierdzić ani zaprzeczyć. Nikt osobiście z żyjących współcześnie ludzi nie spotkał tej bestii, przypominającej kolosalnego węża o smoczych skrzydłach i bajkowo złotych pazurach. O tym, że istnieje, mogą jedynie świadczyć pradawne legendy oraz odnajdywane raz na kilka lat ślady jego domniemanej działalności. Podobno graouli żył w wodzie i miał neutralny stosunek do świata ludzi, atakując jedynie tych, którzy nachodzili jego leże z nieprzyjaznymi intencjami. W niektórych jaskiniach ulokowanych na wyspach na większych jeziorach i morzach można odnaleźć kości i stare zardzewiałe pancerze śmiałków szukających tego wodnego smoka. Stara frankijska bajka donosi, że graouli był pierwowzorem smoczych łbów budowanych na łodziach normańskich. W rzeczywistości jednak graouli uznaje się za wymarły gatunek smoka, zakładając oczywiście, że w ogóle kiedykolwiek istniał na ziemi.
Gryf
Jednymi z najbardziej rozpowszechnionych bestii-drapieżników na ziemiach frankijskich są gryfy, chimery o ciele lwa, głowie i skrzydłach orła oraz wielkości co najmniej potężnego ogiera. Te dumne i majestatyczne stworzenia posiadają ubarwienie biało-brązowe, złote, lub nawet czarne, zależnie od regionu występowania. Swoim usposobieniem przypominają ogromne ptaszyska, które zamieszkują wysokie partie gór, gdzie tworzą gniazda dla swoich młodych. Posiadają one bardzo zhierarchizowany system wartości, opierający się przede wszystkim na dozgonnej wierności tylko jednemu partnerowi i oddaniu w obronie swoich młodych. Mimo tak szlachetnej postawy, gryfy są iście diabolicznymi stworzeniami, które łącząc siłę i odwagę lwa z prędkością i zwinnością orła, tworzą potężne i krwiożercze monstrum, napadające ludzkie osady i lubujące się w wykradaniu bydła oraz nieraz porywaniu ludzi, w celu przeznaczenia ich na pokarm dla swojej gryfiej rodziny.
Gulon
Swojego czasu kapłani i znawcy Kodexu mówili o tym, że potwory z Otchłani bywają ucieleśnieniem ludzkich grzechów, występków i nieczystości. Gulon może być idealnym potwierdzeniem tej tezy, gdyż jest on symbolem nieokiełznanego obżarstwa, braku rozsądku i nielogicznego postępowania. Bestia ta przypomina dużego wilczura o kociej głowie, uszach i szponach. Ma on gęstą, brązową sierść, co wskazywałoby na jego potworne pokrewieństwo z lisami. Cechą charakterystyczną dla tych stworzeń jest olbrzymie łakomstwo, przejawiające się połykaniem ogromnych kęsów mięsa, które najczęściej stają w gardle gulonowi i nierzadko śmiertelnie duszą go w przełyku. Mimo swojej głupoty, potwory te są strasznymi przeciwnikami, gdyż nikłą siłę nadrabiają niesamowitą szybkością oraz uporem w pogoni i walce ze swoją ofiarą. Upolowawszy świeże mięso, gulony odciągają zwłoki do swoich kryjówek, gdzie natychmiast zajmują się połykaniem ofiary, najczęściej w całości lub co najwyżej na dwa podejścia.
Machecroute
Machecroute nazywany jest potomkiem pradawnego stwora, lewiatana. Potwór ten należy jednak do legend, gdyż nikt nigdy nie widział go na oczy, a jeżeli ktoś go zobaczył, to pewnie nie dożył nawet na tyle długo, by móc wydostać się z jego potwornych sideł i komuś o tym opowiedzieć. Ta kolosalna bestia żyje rzekomo w najgłębszych czeluściach podmorskich jaskiń i podobno wynurza się raz na jakiś czas, powodując przy tym liczne powodzie, sztormy na morzu i zatopienia wielu statków i okrętów. Wielu ludzi twierdzi, że gdy machecroute jest wściekły, wywołuje potężne podwodne trzęsienie ziemi, którego skutki straszliwie pustoszą nadbrzeżne porty i osady. Jedna z ludowych opowieści głosi, że podczas samego Kataklizmu miała miejsce ogromna walka pomiędzy kilkoma machecroute, czego skutkiem były potężne fale niszczące dziesiątki nadmorskich miast i trzęsienia ziemi, które całkowicie zmieniły wygląd brzegów starego kontynentu. Z racji na spokojniejsze ostatnimi czasy dni na wodach morskich, sugeruje się, że w całym Cesarstwie nie przeżył już żaden machecroute lub jest tylko jeden, który śpi mocnym snem w najgłębszej podwodnej pieczarze.
Nachzehrer
Bardzo groźnymi i śmiertelnie niebezpiecznymi potworami są nachzehrery, upiory przypominające rozkładające się zwłoki, które ożywają z grobów za sprawą piekielnych mocy. Ciało tych zdeformowanych umarlaków jest pokryte wrzodami i przegnitymi szmatami, stanowiącymi niegdyś ubranie tego upiora. Nachzehrery za życia były opętanymi ludźmi, którzy popełniwszy samobójstwo, w rzeczywistości odchodzą duszą w najgłębsze czeluście demonicznych otchłani. W grobie ich ciało wykrzywia się, kciuki zaciskają się w przeciwnych dłoniach, a ich lewe oko otwiera się, aby po kilku dniach obudzić się jako pomiot czarnej magii. Nachzehrery słyną ze swojej zdolności do przeistaczania się w czarną świnię, pokrytą całą liszajami i robactwem, które rozprzestrzeniają śmiertelne choroby i zarazy wśród żywych istot. Potwory te znane są takoż ze swoich skrytobójczych ataków i zasadzek na samotnie podróżujących ludzi po cmentarzach, lochach, ruinach i pobojowiskach. Podobno jedyną skuteczną formą unicestwienia nachzehrerów jest odcięcie i spalenie ich głowy, oraz pokropienie ciała wodą święconą i przybicie drewnianym kołkiem lub palem do ziemi, ażeby ciało pozostało sparaliżowane i nie było wstanie znowu powstać do czasu, aż rozpadnie się w pył.
Perchta
Wiele opowiadań i pogłosek mówi, że perchty to niedoszli, nieudolni magowie lub ofiary zachłannego pożądania posiadania potężnych mocy rodem z bezdennej Otchłani. Istoty te przypominają olbrzymiego i mocarnego człowieka o grubym, brązowym jak niedźwiedź futrze, ostrych jak u wilka kłach i iście demonicznych, kręconych rogach na głowie. O ich heretyckim pochodzeniu zdaje się jednak przeczyć fakt, iż istoty te nie są z reguły wrogo nastawione do istot żywych, a jedynie starają się ukrywać przed ludźmi wśród górskich jaskiń i dziewiczych, zalesionych gęstwin. W przeciwieństwie do wielu potworów, perchty są wszystkożerne oraz umiarkowanie spokojne, co sprawia, że z reguły omijają one ludzkie miasta i wioski. Jedynie głód i nachodzenie ich terytoriów wywołuje u nich instynkt łowcy, co zmusza ich do ataków na ludzkie gospodarstwa. Choć stworzenia te są wolne i wydają się być bardzo ślamazarne, to są w rzeczywistości niezwykle wytrzymałe i silne, co powoduje, że mądrzy ludzie wolą unikać ich aniżeli dać się rozszarpać tej bestii. Perchty tworzą rodziny i małe społeczności w celu zwiększenia szansy na przeżycie, obronę swoich młodych i szansę na upolowanie większej zwierzyny.
Poltergeist
Szeroko rozpowszechnione wśród ludowych wierzeń są poltergeisty, to jest bezcielesne duchy, o których się jedynie mówi, że mogą przybierać formę obłoku bądź chmury dymu. Niektórzy nawet uważają, że przybierają one czase formę małego i szpetnego karła z wielką łysą główką i wydętym brzuchem. Poltergeisty unikają opuszczonych miejsc, natomiast zawsze są tam, gdzie mieszkają ludzie, gdyż duchy te lubują się w dokuczaniu, nawiedzaniu, psoceniu i straszeniu żywych istot. Samego upiora nie da się zabić, a jedyne, co na niego działa, to święte przedmioty i egzorcyzmy - im potężniejszy duch, tym bardziej wierny i czystego serca musi być kapłan odprawiający egzorcyzm. Zazwyczaj poltergeist był za życia w jakiś sposób związany z miejscem lub rodziną, którą prześladuje, a którą za coś szczególnego nie znosi i nie cierpi. Jedyną formą ataku tych duchów na ludzi są przedmioty, którymi poltergeist rzuca w człowieka, na przykład talerze, krzesła czy świece. Innymi znakami obecności tego ducha są głośne, nie dające spać nocne hałasy, samoistnie otwierające czy zamykające się drzwi czy zapalające się i gasnące pochodnie - wszystko, co uprzykrza życie ludziom i wywołuje u nich strach czy irytację.
Szczurzy król
Najprawdopodobniej potwór ten rodzi się za sprawą ciemnych mocy, w najgłębszych i najbardziej plugawych piwnicach i podziemiach miast. Niektórzy uważają nawet, że na pewno nie dzieje się to bez udziału czarów lub demonicznych rytuałów. Skądkolwiek jednak biorą się te istoty i gdziekolwiek się pojawiają, są wielkim utrapieniem dla ludzi i szczurołapów. W rzeczywistości szczurzy król to grupa połączonych ze sobą ogonami zwykłych szczurów. Jak na typowe szczury przystało, najczęściej potwory te ukrywają się w piwnicach, ruinach, tunelach oraz innych podmokłych i ciemnych miejscach. Każdy ze szczurów tworzących szczurzego króla jest niezwykle jak na swój rozmiar silny, a niektóre osobniki potrafią dorównać inteligencją, o ile nie przewyższyć, przeciętnego śmiertelnika. Poza tym ten pomiot Otchłani z zachowania i cech przypomina zwyczajnego szczura. Jest on jednak szczególnie niebezpieczny ze względu na swoją okrutność, przebiegłość i możliwość przenoszenia wielu ciężkich dla innych żywych istot chorób.
Tarasque
Tarasque jest nazywany prawdziwym dzieckiem czarnych mocy Otchłani, gdyż powiada się, iż pojawia się znikąd, a efekty jego obecności skutkują nawet siedmioletnimi pustyniami życia na terenach, gdzie tylko się zjawi. Ta diabelska maszkara przypomina połączenie wielu różnych bestii - tułów schowany pod kolczastą, żółwią skorupą, wsparty na sześciu masywnych niedźwiedzich łapach, ogon ze śmiertelną trucizną na końcu kolca, podobnie jak u skorpiona a takoż lwią paszczę na długiej łuskowatej szyi. Wielkością nie przerasta on nawet małej katapulty, ale mimo pozornie ślamazarnego wyglądu, jest to bardzo drapieżna i brutalna bestia, która zabija wszystko co żywe, dla własnej satysfakcji, gdyż jedzenie jest mu zbędne do egzystencji. Znany jest przypadek, kiedy jeden tarasque przez kilkanaście miesięcy oblegał miasto, niszcząc budynki i miażdżąc ludzi dla własnej rozrywki. Tak jak nagle się pojawia, tak też i nagle znika ta bestia, dlatego nic nie wiadomo więcej o jej anatomii, trybie życia, szczególnych cechach i słabych punktach. Wielu ludzi domyśla się jednak, iż istoty te są długowieczne, a ich umysły przepełnia chęć mordu i niszczenia, dlatego też tarasque są nierzadko określane mianem demonów śmierci.
Autor: redrack
Korekta: nycek

