Rozdział I : Bestyje Normańskie

    Potworów wszelakich, Bestyj a Demonów Opisanie, Którem na Normańskich ziemiach żywot swój plugawy wiodą.

Dla potomnych spisał i wstępem opatrzył brat Erdman zwany Starym, misjonarz na ziemiach normańskich; korektę zaś i uzupełnienia poczynił Armin Legrand, sługa pokorny Praojca i członek Zakonu Kaznodziejów Świętego Płomienia, A.D 1168

Normandia yest powszechnie zwana okrutną krayną, a to z tych okolczności, jakie tam w naturze panują. I takoż bestyje wszelakie, którem spotkać tam można, kraynę ową w swey powyerzchnowości odzwierciedlaią. Jedne w drugiego są to bydlęta twarde a zajadłe, co kijem nie ubijesz. Część z ich człeka aparycją przypomina, jadnakoż siła tych ystot przeklętych spotworniałe ma kształty i rozmiary, na drwinę z Praojca stworzenia uczynione.

Takoż, jak rzeczone było, wyzwaniem, a srogim utrapieniem dla wojów nawet doświadczonych bywają normańskie bestyje. A i słuchy chodzą, że lud tamtejszy, w ciemnocie chowany, a światła ardeizmu nie długo znający, cześć niektorym z nich potajemnie oddaje, i jako bogów czci...

Takoż więc, podróżniku, któryś w te niegościnną kraynę zawitał, miej się na baczności, a przemierzaj trakty nie sam, jeno zawsze w licznej kompaniji; takoż modlitwy zmawiaj nieustannie, i o czystość swego serca się lękaj, łaska bowiem Praojca i przewodnictwo Ducha Przodków najlepszą ci będzie obroną...

A oto w koley wymienione są poczwary, które tam najść możesz, w alfabetycznym porządku stoyące:

Bilwiz

Pierwsza w koleji jest poczwara, co bilwizem jest przez Normanów zwana. Mały to wypierdek, człeka starego, a pomarszczonego przypominający, jeno miast palców na dłoniach i stopach sierpy ma zakrzywione, którymi siła krwi utoczyć może, jak się na kogoś zasadzi. Po polu zwykle buszuje, straty w zbożu nieliche czyniąc, a takoż ziarno ze śpichlerza chętnie kradziejuje. Słaby jednakoż jest i wątły na zdrowiu, takoż cios celny jeden czy drugi, w łeb cepem zadany, rychło żywot mu rozwiązuje.

Draugr oraz Haugubi

Dalej wśród bestyi normańskiej krayny wymienić w porządku należy stwory dwa, jednakoż krewne sobie, zaczym je w jeden opis grupować należy. Nieumarłe są to poczwary, z grobu powstałe wbrew przez Praojca naznaczonemu porządkowi; a po tym poznasz, gdzie zjawić się mają, że słup dymu zwykle z mogiły idzie, gdzie truposz ma się przebudzić. Draugrem bądź haugubim się owi przebudzeńcy zwą, a silni są ponad miarę i twardzi niż ludzie bardziej. Na ziemię powalony, powstaje takowy rychło, do czynienia złego znów gotów, tedy zbiwszy z nóg umarlaka, rychło trza go na części pociąć, tym sposobem ostatecznie się od złego uwalniając.

Einherjar

Następnie idzie Einherjar, to jest heretyk a poganin, wyznawca wierny dawnych, a plugawych sił. Łażą oni jako zwierzyna w same skóry poubierani, a nierzadko bywa, że i nadzy zupełnie, ciała swe tylko malunkami pokrywając. I dodać muszę z odrazą, yż takoż dziewki pomiędzy nimi się zdarzają, w tej ohydzie uczestnicząc. Prócz skór yednakże zwykle w przednią broń są uzbrojeni, to jest miecze a topory, a niektórzy z nich, plugawe arcana posiadwszy, czary a zaklęcia miotać umieją. A najbardziej znane są te pogany z tego, że w dziki szał raz wpdałszy, do śmierci swej zeń nie wychodzą, po ziemi szaleńczo biegając, i wszelką żywinę napastując, za nic sobie mając rany y zmęczenie. Litości nie żywią, ni miłosierdzia, tedy najlepiej takiego z dala utłuc, nim się przybliży, w walce bowiem sprawny jest okrutnie. A zmieszkują zwykle wioski opuszczone, czy ruiny, tedy miejsc się tych wystrzegaj, a kłopotów unikniesz.

Fernir

Fernir zaś to złe, co jedynie w baśniach i bab starych bajaniu spotkać można, żywcem bowiem nie spotkał nikt takiego. Jeno z kronikarskiego obowiązku zaś go tu odnotujemy, bowiem lud ciemny częstokroć zarzeka się, iż takowego gdzie uwidział. Jak powiadają, złe to ma zwyczaj kształt wilka nad miarę przerośniętego przybierać, jako noc bezgwiezdna czarnego, co mu ogień piekieleny z pyska leci, i z oczów takowoż. A przejście jego rozlicznymi znakami się zwiastuje: konie narowieją, wszelka żywina niespokojna być zaczyna, woda przybiera nad miarę, a mleko rychlej kwaśnieje, takowoż inne nieszczęścia się objawiają. Bestia ta najgroźniejsza podobnież jest śród Normańskich stworzeń i jeśliby istniała (a nie istnieje wszakże) to jedyny znany przed nią ratunek to jeno nogi szybkie, a modlitwa szczera, bowiem gorliwe swe sługi Praojciec od wszelkiego zła, choćby i najstraszniejszego, niechybnie wybawia.

Gagana

Nie wymysłem kmiotków, lecz prawdziwym utrapieniem bywa następna bestyja, co osobliwie po gajach różnorakich, a cmentarzach czy obmierzlych, heretyckich miejscach kultu się gnieździ. Z orłem zwyczajnym pomylić ją można łacno, bowiem podobnego jest upierzenia i rozmiaru. Dziób jednakoż i pazury z metalu ma uczynione, skutkiem czego rany okrutne zadawać może, tym, co zbyt letko latadło to potraktują. Gaganą wedle prawideł wszelkich się owego ptaka nazywa, prawdą jest jednakże, iż miano gangreny łacniej jej pasuje, a to z powodu szkodliwośc swej wielkiej, i spustoszeń, jakie nierzadko w kurnikach i królikarniach czyni.

Holda

Stwór następy, ku memu głębokiemu zgorszeniu, jak mię słuchy doszły, czasem przez lud ciemny, co na świetlane nauki i prawdy wiary czasem nadzwyczaj bywa oporny, karmiony bywa y czczony, a to dla tej przyczyny, iż na pogodę a zbiory, plony i insze gospodraskie zajęcia ma wpływ przemożny. Zwą ją holdą, a podobniez jako kobieta hoża, a czarniawa lubi się ukazywać, gromadą mniejszego plugastwa otoczona. Czarami się para takoż, tedy, choć płci jest słabej, groźnym bywa przeciwnikiem dla tych, którzy modlitw i egzorcyzmów wszelakich nie znają, a serca są słabego.

Karzeł

Karły zaś są to ystoty szeroko po Normadii rozpowszechnione, których kształtu y postawy objasniać chyba nie trzeba, szeroko bowiem są znane pomiędzy pospólstwem, a z tego to powodu, iz nieraz idzie karła w kopalni czy nad ziemią napotkać. Zdają się une być czase przyjazne, a człeka rzeczami cennymi czasem obdarowąc mogą, kowale z nich bowiem niezrównani, częsciey yednak nieliche bęcki i razy okrutne spadają na tych, co na terytoryum karłów się zapuścili. Tedy wystrzegać się należy stworów owych, bowiem choć kondycji nikczemnej, nielichym mogą być utrapieniem.

Kraken

Na morskich zaś dzlakach też bezpieczny nie yesteś, podróżniku, bowiem się w głębinach wodnych na statki czai kraken, bestia nienasycona, a żarłoczna bardzo. Wielkie czasem jako statki krakeny bywają, a i mniejsze dziury nieliche w burtach zostawyają, a ludzi mackami obleśnymi z pokładu porywają. Ratunku zaś przed bestia nie ma żadnego, nadzieję jeno trza pokładać w szybkich żaglach, lub do podrózy w siekiery solidne się zaopatrzyć, broń to bowiem na krakena najlepsza.

Krwawy kruk

Daley idzie stwór wspomnienia nie warty, bowiem słaby yest on, a głupi. Stada jednak ich już zagrożeniem być mogą, tedy warto i o nich wspomnieć. Zwierz ten kruka przypomina, jeno w krwi całego utytłanego, stąd i nazwa się jego wiedzie: krawy kruk. Sztuke pojedynczą i dziecko kamieniem ubije, parszywe jednak te ystoty, trupami się na pobojowiskach żywiąc, a padlinę wszelaką ogryzając, nieraz w potężne łączą się hordy. A wtedy jeno gorąca modlitwa nam pomóc może.

Krwawy pies, Garm inaczej

Krawywm, jeno nie krukiem, a psem zwan jest stwór następny; jednakoż i z nazwą garm spotkać się y można. Czarny to pies niezywkłych rozmiarów, co jak wściekły wygląda, a krwią cały jest pomazany. Zwyczaj chętnie na smętarzach, a rozstajach na ludzi nieostrożnch czatuje, tedy się miejsc tych wystrzegajcie. A i na ugryzienie baczcie, ślina bowiem parszywca jako jad jest skażona i łacno chorobe jaką może w człeku wywołac, choćby i naylepszego był zdrowia.

Lodowy wicher

Następną rzecz tu umieszczamy jeno dla dopełnienia kronikarskiego obowiązku; bowiem nie jest to stwór, ni splugawiona bestia Otchłani. Lecz powiadają ludzie, ze za tym czymś siła nieczysta najpewniej niejaka stoi, a bacząc na lyczne ofiary, co łupem lodowego wichru padły, w tey ksiądze i yego warto umieścic opisanie. Zdarza się bowiem, w górskich zwłaszcza reyonach, iż wiatr wieje tam w kole, lód wokół pędząc tak mocno, że metal nawet, o kości nie wspominayąc, łacno przecina a na pył ściera. Bająją tyż ludzie, iż gonić za człekiem taki wiatr potrafi, lecz raczey to pleciugi bab starych a opowieści, co ludzi bogobojnych nastraszyć mają jeno.

Nock

W normańskiej krainie będąc, niewiasty wystrzegać się powinny samotnego po traktach podróżywania, bowiem łacno mogą demona najść, którego imię jest nock. Przybiera on postać młodzieńca pięknego nad miarę, strojnie ubranego, a i na instrumencie jakowym pogrywającego. A rzeczą jest wiadomo, że płeć biała, z przyrodzenia słabsza jest na umyśle od mężczyzny, i skora do czynów lubieżnych, tedy łatwo przez demona zwiedziona zostać może. Lecz biada takowej, która na dźwięki muzyki, a wygląd gładki da się nabrać! Zaraz bowiem nock takową białogłowę nad staw czy rzekę wiedzie, by tam pod wodę wciągnąć naiwną, a kośći do białości ogryźć. Tedy mężowie nie puszczajcie samych swych połowic w drogę, a jeśli już do takowych okoliczności doszło, polećcie je opiece Przodków, a nic się im złego nie przydarzy.

Kolejne trzy kreatury opisać razem należy, bowiem podobne są do siebie, i z mordy, i z żywota swego, a takoż niebezpieczne dla podróżnych, i takoż często razem bytują. W koleyności rozmiaru ułozyc je trzeba, bowiem tak łacno poczwary owe się pozna, jak się na jaką trafi.

Olbrzym

Pierwszy idzie stwór, co człeka przypomina wyglądem, jeno wielkiego ponad miarę. Im starszy olbrzym, tym większy rośnie, a i takie widywano, co ponad korony drzew głową sięgały. Siły jest un okrutnej i łatwo i jeźdźca w płycie pełnej zmiażdżyć potrafi, jeno tępota stwora tego legendarna jest wręcz, i nie brak między ludem opowieśći różnorakich, jak człek prawy, a obrotny olbrzyma takowego przechytrzył na korzyść własna, a cało uszedł. Niewiele ich się ostało teraz na normańskiej ziemi, a te, które zostały, głęboko w lasach siedzą, tedy niełatwo takiego teraz spotkać.

Ogr

Nie mniej tępę, lecz stanowczo częstsze a większym będące utrapieniem są ogry, to jest mniejsze jak olbrzym, nie mniejsze jednakowoż jak człowiek. Żrą chętnie i często wszystko, co im w pyski nienasycone wpadnie, tedy w większości tłuste są ponad miarę i opasłe. Rozumu im dośc starcza, by skórami się okryć, a maczugi czy topory z kamienia czynić; takoż czasem małe grupy się zbierają, by podróżnych samotnych napadać, a karawany szaprać. Jednakowoż, częstokroć banda taka, łup zebrawszy, sama się wzajem wytraca, niezgodne są to bowiem bardzo kreatury, a do rozlewu krwi, nawet swej bratnie, skore ponad miarę. Wystrzegać się tedy ich należy, a podróżowac nie samemu, lecz grupa większą, a nieszczęście nas ominie.

Troll

I na ostatek z tego rodzaju poczwara z nich nasłabsza, choć najgroźniejsza zarazem, trollem zwana. Dzieki niech będą Praojcowi, iż w nocy tylko stwór ten się pojawia, siła złego czynic bowiem potrafi. Słońce jednakże w kamień stwora obmierzłego ma moc przemienic, tedy w dzień szlakiem wędrując, od niego bezpieczni jesteśmy. W nocy zaś łacno omylic można trolla z człekiem, podobnej bowiem jest budowy, jeno przygarbion mocno, a w barach rozrośnięty ponad miarę. Mordy wyraz też ma szpetny nadzwyczaj, a skóra jego zielona jest a szara, licznymi liszjami upstrzona. Trolle biegłe są w walce bronią różnoraką, a osobliwie siekiery a pały wszelakie preferują, takoż zbroje z ofiar swych zdarte noszą; lubują się takoż w błyskotkach wszelakich a złocie, które na swe nikczemne ciała ku ozdobie zakładają. Sprytem człekowi dorównują, co z nich wymagających czyni wrogów. Pułapki zastawiają, w grupach łażą, i niespodziewanie uderzyć na śpiących potrafią, straż wprzódy życia pozbawiwszy. Czasem się między nimi i heretyk plugawy trafi, „szamanem” zwany – taki toz utrapieniem jest dopiero, bowiem magią plugawą się parać potrafi, a czary wbrew naturze rzucać, czy kompanów swych leczyć.

Puck

Po domostwach zaś Normańskich, osobliwie w nocy ujrzeć można czasem jakby ogniki różnokolorowe, w powietrzu się unoszące, od pięści ludzkiej niewiele większe. Szczególnie zjawisko się to spotyka tam, gdzie lud ciemny jeszcze, a Aredizmowi nie oddany zupełnie, i zabobobon a heretyckie praktyki wyznający. Zwie się stwór ten puck, a powiadają miejscowi, że duch to dobroczynny, co szczęście domowi przynosi, jak go przebłagać odpwiednio; inaczej zas siła złego na obejście sprowadza, zastawę tłucze, mleko kwasi, a i razy solidne ludziom dać potrafi. Jednakoż, jak nasz kapłani uczą, a co z nakazań Praojców wynika, duch żaden z natury swej dobrym być nie może, a wszystkie stworzenia, naturze obce i jej nie przyrodzone, widoczynmymi są pomiotami Otchłani, tedy wystrzegac się ich należy wszleką miarą,a zwyczaje podbne tępić, wpierw wiarą gorącą i modlitwą, a gdy i to skutku nie da, egzrocyzmem a ognien i mieczem, herezję plugawą wykorzenić, takoż i tych grzeszników, którzy podobną abominajcę w domostwie swym żywią i utrzymują.

Saehrimnir

A tym, którzy łowami żyją, a na grubszego zwierza zapolowac chcą, przestrogę dać muszę, albowiem bestia, którą tu opisac należy, częstokroć dla myśliwców nielichym jest utrapieniem. Zwią ją miejscowi saehrimnir, a i twierdzą, jakoby obrońcą miała być miejsc, gdzie stare pogańskie obrządki odprawiane były, jak również natury przez człeka niszczonej, straznikiem. Łacno bestyję tą z dzikiem zwykłym omlylić można, jeno większa od najwiekszego knura nawet bywa, a szable nadwyraz wielkie z pyska jej sterczą. Skóra jej mocna nad miarę, co sprawia, iz saehrimnir ze strzał kpić sobie nawet potrafi, a siła jego potężna, tedy nielicho człeka poturbować może, a i smierć nirozważnym łowczym czasem nawet niesie.

Autor: nycek