Kataklizm

"Ujrzałem gwiazdę, która z nieba spadła na ziemię, Nastąpiły błyskawice i
głosy, i gromy, Nastąpiło wielkie trzęsienie ziemi, Miasta pogan

runęły. Powiadam wam ustąpcie. Ludzie zostali dotknięci wielkim upałem.
Pierzchła każda wyspa, i gór już nie znaleziono. I grad ogromny o wadze jakby
talentu spadł z nieba na ludzi Powiadam wam ustąpcie." (słowa proroctwa na
kartach księgi starej wiary spisane)

Oto nastał dzień roku tysięcznego, w którym to słowa realny wymiar zyskały. Przepowiednia krwią niewinnych spłynęła, w głuchych krzykach rozpaczy przeradzając się w czarną kartę historii.

Dnia tegoż Cień Bogów nieboskłon przesłonił, zatapiając w półmroku ziemie czterech stronic świata. Zamarły w bezruchu wojownicze ludy północy. Padły na kolana plemiona wschodu i zachodu, w religijnej ekstazie, w człowieczym przerażeniu modły i ofiary składając. Ucichły bębny południa, gdy ludy pustyni niczym posągi strwożone wespół stanęły w znak owy wpatrzone.

Tak to bowiem planety do Ziemi zbliżenie Cieniem Bogów nazwane zostało, stając się tym samym pierwszym dniem końca starego świata. Ci, którym kolejne wschody i zachody przetrwać było dane, w jękliwym bełkocie opowiadali o istotach nieznanych i morderczych dnia tego z głazów wyrastających, wynurzających się z morskiej toni i z niebios zstępujących.

Dnia zaś drugiego, ziemia w posadach zadrżała ze snu dzieci swe wyrywając. Wiele spośród istnień w gruzach tchnienie ostatnie wydało. Wiele spośród wiosek przepadło w czeluściach rozstępujących się lądów. Upadły kopalnie, głazów lawiny ze szczytów zstąpiły, wąwozy, urwiska, przepaści na oczach swych ofiar lądy wypluwać poczęły.

Zadrżała ziemia pod ciosem młota Thora.

Trzeciego dnia zagłady pośród płaczu osieroconych dzieci i kobiecego zawodzenia, pośród skalnych zgrzytów i głuchych dudnięć, przebudziły się wzgórza gorejącą parą buchające. Kłębami dymu nieboskłon spowiły, zalewając obszary rozległe płonącymi strumieniami lawy.

Kolejne osady całun morderczego pyłu zdławił. Kolejne ludzkie istnienia ogień pochłonął.

Ziemia splunęła.

O świcie dnia czwartego cisza złowieszcza ramionami swymi lądy okryła. Cisza pośmiertna, cisza spleciona z nie wypowiedzianych słów rozpaczy , nie wykrzyczanych oskarżeń, nie wyszeptanych błagań.
Witaj w Valhdefaulti.

Przez dni kolejne od piątego począwszy, żar z niebios na ziemie spłynął, łzy ludzkich cierpień wysuszając. Z każdą kolejną chwilą powietrze gęstszym poczęło się stawać, przybierając formę wirującej zawiesiny. Na terenach południa ziemia żarem spłonęła, roślinność wszelaką w pył obracając. Uschły wód zbiorniki pomniejsze, plonom śmierć nieuchronną niosąc.
Uschły nadzieje wszelakie.

Wraz z dniem ósmym śmierć nowe oblicze przybrała. Oto wezbrały wody, strumieniami topniejących lodowców zasilane. Rzeki z koryt wystąpiły, zagarniając rzesze bezbronnych ludzkich istnień. Strumienie człowieczych ciał spłynęły przerażającym korowodem. Ogromne kontynentów obszary w niepamięć w odmętach wodnych przepadły, nie lądem lecz morzem teraz się jawiąc.
Ziemia zapłakała.

Przez dziewięć dni żywioły światem targały, siejąc śmierć, zniszczenie i rozpacz.
Dni dziewięć we krwi skąpanych, wyścielanych ciałami niewinnych, krzykami dzieci przeoranych.
Czeluści Niflheim trawić świat żywych poczęły.

Oto dnia dziesiątego od chwili, gdy Cień Bogów sklepienie nieba przesłonił, akt ostatni rozgrywać się począł. Purpurowa wstęga nieba sklepienie rozdarła. Zawyła zwierzyna, zachwiały się góry, skłoniły drzewa. Przy akompaniamencie ostatnich zdławionych jęków, deszcz głazów na ziemie spłynął, zduszając kolejne żyć tchnienia. Upadły warownie -od stuleci niewzruszeni strażnicy. Upadły pałace, domostwa, świątynie.
Ziemia powieki przymknęła.

Opadła kurtyna by o świcie dnia następnego obraz nowego świata odsłonić. Obszary, które żywiołom zdołały się przeciwstawić utworzyły zlepek nowego lądu, w którym na skutek przebiegunowania wschód północą się stał, zachód zaś południem.
Umarł świat jaki znano, narodził się ten którego lepiej nie poznawać.

(Zapis pochodzi z księgi odnalezionej w zgliszczach jednej ze smoczych łodzi, na zachodnim krańcu nowego lądu. Autorstwa najprawdopodobniej nordyckiego Godiego.)

Dziś po dwóch stuleciach od kataklizmu, przez kolejne pokolenia Zmierzchem Bogów zwanego, na zgliszczach przeszłości rodzi się nowa rzeczywistość...

Autor: Kaedlin