|
|
Dunbarrow
(jedyna ocalała strofa pieśni, spisanej przez saksońskiego barda najprawdopodobniej w ostatnich dniach kataklizmu)
Kataklizm roku tysięcznego przyniósł ogromne spustoszenie całego znanego ówcześnie świata. Jednak pośród wyludnionych, zatopionych i zduszonych w pożogach terytoriów, znalazła się kraina, która zdawać by się mogło - w tym ogromie nieszczęść potraktowana została łagodniej. Trzęsienia ziemi, które nawiedziły tereny Zielonej Wyspy zdawały się dziecinną igraszką w porównaniu z tymi, z którymi zmierzyć się przyszło pozostałym miejscom starego świata. Wprawdzie obszary nadmorskie w wyniku drżeń ziemi i jej zapadnięć znalazły się pod wodą, a tereny położone nieco w głąb wyspy strawione zostały w płomieniach wskrzeszanych potworną suszą, to jednak większość północnej części wyspy została nienaruszona. W fakcie tym miejscowi upatrywali cudu, wierzyli, że swoje przetrwanie zawdzięczają silnej więzi jaka od pradawnych dziejów łączyła ich z naturą i ziemią, po której kroczyli ich pradziadowie a teraz stąpają oni.
Dunbarrow, jakie znamy dzisiaj ukształtowało się w kilkanaście lat po roku tysięcznym. Źródła podają przełom lat: 1015/16. W przeciwieństwie do miast pozostałych nacji – Dunbarrow przetrwało kataklizm. Nie pojawiła się więc potrzeba budowy nowej osady całkowicie od podstaw i częstokroć na innym terytorium. Dunbarrow sprzed kataklizmu było średniej wielkości wsią, której mieszkańcy trudnili się przede wszystkim wypasem owiec i kóz. W obliczu ogromnej liczby ludności, napływającej ze zniszczonych, bądź zagrożonych terenów Zielonej Wyspy, nietknięta kataklizmem wieś w bardzo krótkim czasie okazała się miejscem zbyt ciasnym i przeludnionym, wymagającym znacznej rozbudowy. Pierwsze kamienie pod mury nowego Dunbarrow położył młodziutki, wspierany przez swego doradcę i stryja zarazem, Connel Mac Dougan - ten sam, który rozpoczął proces jednoczenia się klanów i pozostałej ludności ocalałej na Zielonej Wyspie. Dzieła dokończył jego stryj - Edgar. Dunbarrow rozbudowywali wszyscy ocaleli mieszkańcy wyspy, stąd wszyscy traktowani są jednakowo. Dziś miasto zamieszkują potomkowie m.in. Szkotów, Irlandczyków, Saksonów i Rzymian, którzy bez względu na swoje pochodzenie przyjęli nazwę - Brytowie.
Drewniana zabudowa wsi w dużej części wyparta została przez kamień, wykorzystywany zarówno przy budowie muru otaczającego lokację, jak i znacznej ilości budynków w jej obrębie. Pomimo jednak niekwestionowanych zalet kamienia jako budulca, drewno nadal pozostało żywym elementem w architekturze Brytów. Drewniane bale, przecinające kamienne podmurówki i ściany to cecha charakterystyczna zabudowy dzisiejszego Dunbarrow.
W obliczu narodzin nowej, post-kataklizmowej nacji oraz zmian, które w związku z tym miały nadejść, rozbudowywana osada wymagała nie tylko powiększenia swych granic, lecz także budowy okazałej siedziby władcy, wyróżniającej się na tle pozostałych budynków i będącej symbolem nowo powstającej potęgi. Był to też pewnego rodzaju gest dziękczynienia złożony nowemu władcy przez zjednoczone ludy. Wyodrębniono więc teren przy północnej krawędzi muru, otaczając go kamienną palisadą i wznosząc budynek na wzór dawnych zameczków przy asyście wieży strażniczej. U wejścia postawiono pomnik na cześć Cedred’a Mac Dougan Miłosiernego – tego, który schronieniem służył w dniach kataklizmu. W pięćdziesiąt cztery lata później wzniesiony zostaje kolejny, będący hołdem składanym przez lud II Diukowi Edgar’owi Mac Dougan zwanemu Odnowicielem. To za jego panowania doszło do zjednoczenia całej pozostałej przy życiu, rozproszonej ludności Wyspy.

Dziś siedzibę władcy zamieszkuje Angus Mac Dougan już za życia zwany Surowym. Wysoki o szerokich barach, przesłoniętych kraciastą chustą – symbolem zajmowanej pozycji, nawiązującym do noszonego przez stulecia tartanu. Małomówny, wręcz chorobliwie poważny. Prawdopodobnie ze względu na swój chłodny temperament nadal nie doczekał się potomka, jak i stałej kobiety u swego boku. Wśród podwładnych i delegatów innych krain krąży anegdota, jakoby dopiero podczas umiłowanych przez siebie polowań Angus przemawiał ludzkim głosem…
Funkcję doradcy i prawej ręki Diuka od wielu długich lat sprawuje Drystan – zrzędliwy, budzący śmiech staruszek, przez lud uznawany za zdziwaczałego. Zamieszkuje twierdzę Angusa służąc swą mądrością w każdej najmniejszej nawet potrzebie.
Ze względu na zróżnicowanie etniczne pozycje w Radzie Klanowej objęli przedstawiciele trzech najsilniejszych obecnie klanów: Edwin Mac Gregor, Keith Wessex oraz Bryce Mac Leod. Dwaj pierwsi z faktu iż wiosen liczą więcej niż Bryce, pełnią funkcję zarządców brytyjskich portów - Edwin portu na wschodzie, Keith zaś sprawuje pieczę nad Portem Zachodnim, który powstał dopiero w 1147r.

Nieopodal wejścia do Pałacu Diuków w 120 lata po kataklizmie a zarazem w roku oficjalnego przyjęcia wspólnej wiary, wzniesiono kaplicę a u jej wejścia umieszczono ogromny krzyż Ankh – symbol Ardeizmu. Dziś krzewicielem i strażnikiem jedynej wiary wśród Brytów jest biskup Tomas Chestborough oraz podlegający mu i oddelegowany z siedziby Templariuszy brat Cormac Lachtnan . Żyjący w nieustannej ascezie brat Lachtnan sprawuje pieczę nad pobliskimi traktami, zakonnymi zasobami a przede wszystkim nad właściwym wypełnianiem woli Kodexu wśród swych rodaków.
Raz po raz brukowane uliczki prowadzą dalej na tyły świątyni, gdzie rozciąga się kamienny plac – centrum osady, tętniące życiem bez względu na porę dnia. Serce tego miejsca stanowi potężny pomnik, przedstawiający wierzchowca i zasiadającego na jego grzbiecie wojownika gotowego do oddania decydującego ciosu. Pomnik postawiony został w 1043r. w rok po Wielkiej Wyprawie wojsk frankijskich i brytyjskich na ziemie mauretańskie i przedstawia dowódcę brytyjskiego Mathiasa de Sulivaan, który poległ w kończącej wyprawę Bitwie Płomiennej. Liczne drewniane ławeczki zachęcają do zatrzymania się i zadumy nad tym, co minione, a ulokowana tuż obok karczma do długich dysput przy kuflu miejscowego piwa. Skory do plotek i łasy na denary karczmarz Camlin Brett na niejedno pytanie wędrowca odpowie, a i niejeden skarb w zakamarkach gospody zaoferuje.

Jeden z ważniejszych budynków ulokowanych w centrum osady stanowi Dom Kupiecki czyli siedziba Hanzy frankońsko-brytyjskiej, nad którą pieczę sprawuje młodszy o dwa lata brat karczmarza – Gavin Brett. To tutaj doskonali w swym fachu rzemieślnicy wystawiają na sprzedaż wytwory spracowanych dłoni. Tutaj do późnych godzin nocnych toczą się dyskusje handlowe i powstają nowe gospodarcze rozporządzenia.
Spokojny, bliski naturze charakter osady podkreśla bujna, starannie pielęgnowana roślinność oraz liczne cieszące oko i kojące zmysły miejsca.
Podążając natomiast na zachód od Dunbarrow i przekraczając rolnicze podgrodzie a za nim kolorowy sad, natrafimy na budynek dziś zagospodarowany jako browar. Brytowie bowiem słyną z produkcji piwa na szeroką skalę wedle sobie tylko znanych receptur.

Zaledwie w dwa lata po ukończeniu rozbudowy miasta, mieszkańcy Dunbarrow poparli ideę jednoczenia ocalałego świata pod sztandarem Cesarstwa i Nowego Rzymu. Nie była to decyzja ani trudna ani powszechnie nieakceptowana. Ludność Zielonej Wyspy w swym codziennym życiu wyznawała dwa pierwiastki ideologiczne – kult natury oraz manizm czyli kult przodków. Wartości, które niosła ze sobą przynależność do Cesarstwa w przypadku tegoż drugiego pierwiastka – współgrały ze sobą niemal idealnie. Ardeizm i jego kult przodków na czele z bóstwem – Praojcem, doskonale wpisywał się w wyznawane od dziejów (a w obliczu kataklizmu wzmożone na sile) idee wyspiarzy. W przypadku Brytów mamy więc do czynienia nie z bolesną inicjacją (której doświadczyli zarówno Normanowie jak i Słowianie) lecz z płynną asymilacją istniejącej od setek lat religii. Sprawa nieco komplikowała się w przypadku kultu natury i ziemi jako Matki. Przyjęcie Ardeizmu wiązało się bowiem z zaprzestaniem organizowania kręgów druidzkich i przemianowaniem, obowiązującej do tej pory, drabiny społecznej (opisane w artykule „Brytowie”). Pomimo jednak nakazu zaprzestania kultywowania natury, w Dunbarrow i na otaczających ją ziemiach pierwiastek celtycki został sprawnie zaimportowany do ardeistycznej wizji świata, pozostając nadal wyczuwalnym.
Dziś Brytowie są kolejną po Frankach nacją silnie zaangażowaną w odbudowę i jednoczenie nowego świata. Aktywnie wspierają Cesarstwo w prowadzonej przez nie polityce. Wywiązują się z wszelakich nałożonych przezeń zobowiązań zarówno gospodarczych, kulturowych, religijnych jak i militarnych. W przypadku tych ostatnich służą przede wszystkim niezastąpionymi zwiadowcami i osławionymi w całym świecie strzelcami.
W działaniach politycznych Brytów poza oddaniem Cesarstwu i idei jednoczenia ocalałego świata, zarysowuje się jeszcze jeden element: nieufność w stosunku do Normanów. Z początku owa niechęć zdawała się jeno elementem przekazywanym z pokolenia na pokolenie, dziś jednak coraz częściej okazuje się uargumentowana.
Faktem niepodważalnym jest, iż Brytowie zajmują niezwykle istotne miejsce na scenie politycznej postapokaliptycznego świata i miejsce to zachować zamierzają.
Autor: kaedlin

