|
|
Ardeizm
Nazwa religii: Ardeizm
Określenie wyznawców: Ardeiści
Bóstwo: Bóg w dwóch osobach, Praojciec i Duch Przodków
Symbol: Krzyż Ankh na tle płomienia
Nazwa świątyń: Kościoły
Określenie struktury duchowej: Kościół Ardeizmu
Przywódca duchowy: Szafarz Kodexu
Władza świecka: Cesarz
Kataklizm sprawił, iż wśród znakomitej większości filozofów, kapłanów i teologów wyrasta twierdzenie, iż świat nie został stworzony dla ludzi. To jednak ludzie objęli nad nim władanie i go zniszczyli. Owa destrukcja dokonała się przez budowę struktur zła, która rośnie w siłę z każdym niewłaściwym gestem ze strony człowieka. Pod ziemią, w głębokich i przerażających lochach zrodziły się potężne, mistyczne stwory i niezbadane, magiczne siły. Pozbawione duszy stwory te znane są dziś jako demony. Ukryte przed światłem słońca, kryjąc się w wiecznym mroku i chłodzie, demony nie wychodziły na powierzchnię, do ludzi, gdyż nie mieli sił przeciwstawić się wierze w jedynego Boga, która ich skutecznie hamowała. Siła ta jednak stawała się coraz słabsza. Według teologów heretyków, pogan, ludzi złej wiary i szerzących zło w świecie było coraz więcej. Wciąż panowały waśnie między ludźmi tej samej wiary, bezustanne wojny domowe, zajmowanie się wciąż sobą a nie nawracaniem innych. Bóg nie mógł dłużej na to patrzeć i odwrócił się od ludzi. Wiara stała się zatem bezcelowa, słaba i nieefektywna. Demony zaczęły wychodzić na powierzchnię czyniąc akt destrukcji, który paradoksalnie przewidziany był przez spalonych wcześniej wielu heretyków. Nikt nie był w stanie im się sprzeciwić. Nikt ich jednak też nie widział. Krążyły i wciąż krążą o nich tylko legendy, jednak do serc i umysłów ludzi trafiały bardzo szybko. Ludzie zrozumieli swój błąd. O mały włos byłoby za późno, gdyby nie jeden człowiek, według pogan jeden z nich, według wyznawców starej wiary z kolei wyznający ich wiarę filozof, asceta. Różnie interpretowano jego działania, nikt jednak nie zna jego przeszłości. Wraz z nim i jego naukami nadeszło nowe zrozumienie świata i rządzących nim praw. Ludzie pojęli, czym w istocie jest magia i jakie zło ze sobą niesie. Odkryli prawdziwą naturę tych, którzy wyznawali inną wiarę. Odkryli też jak wiele kłamstw i obłudy było w pierwotnej wersji ich wiary. Ich serca zaczęły płonąć nową wiarą, choć jeszcze nie wiedzieli, czym ona ma w istocie być. Ich prorok nie był podobny, do pojawiających się w historii. Nie dzielił on ludzi na lepszych i gorszych, nie wyznaczył dwunastu apostołów, wszystkich traktował na równi sobie. Wszystkich, którzy go otaczali i którzy chcieli wierzyć, że to nie koniec. Mężnych wojowników i kapłanów, filozofów i czeladników. Kiedy nastało apogeum, kiedy wszystko miało się skończyć, był jednak sam w ruinach biblioteki Monte Cassino. Tam doznał olśnienia, teologowie nazwali to zesłaniem Ducha Przodków na proroka, który miał pomóc mu wskazać nowe cele i pomóc ożywić, rozpłomienić serca ludzi pod jedną wiarą. Duch Przodków w ich rozumieniu jest tworem łączącym boskie moce z duszami wierzących, którzy polegli w czasie kataklizmu. Jest odbiciem Boga w lustrze zbudowanym z dusz ludzi. W jednym momencie biblioteka stanęła w płomieniach. Po ścianach ciekły strużki wrzącej cieczy przypominającej lawę i krew zarazem. Ich symbolika wiele ma znaczeń. Stał w środku i na kamiennych tablicach rył przełomowe prawdy wiary. Spłonął w końcu ryjąc ostatnią z nich pozostawiając po sobie popiół rozwiany po katedrze przez wiatr. Stał się jednym tworem z Duchem Przodków. W tym momencie wszystko ucichło. Nastał koniec. Nie życia koniec, lecz koniec pewnej epoki.
Kataklizm przeżyli nieliczni. Świat opustoszał. Poległo wiele nacji. Tylko najlepiej zorganizowani przetrwali. Kolejne lata wojen z poganami i rozwoju kultury pozwoliły zawiązać Pakt i zjednoczyć narody pod przywództwem następcy wielkiego proroka, nazywanym Szafarzem Kodexu oraz władcą świeckim, Cesarzem. Ów Kodex zawiera prawdy spisane przez Szafarza Proroctwa, jak dziś określa się tego, który oddał życie by rozpłomienić głębię wiary w Jedynego Boga Praojca. To ku jego czci i oddaniu nazwano nową wiarę Ardeizmem. Dziś wszystkich ocalałych ludzi łączy religia i wspólni wrogowie, którymi są poganie i siły ciemności, które po kataklizmie zachowały dużą część rozbudzonych w nich magicznych mocy.
Współcześnie zamieszkującym Ziemię ludziom towarzyszyć zaczął pewien pierwiastek niepewności, nieufności i bezwzględnego domniemania winy innowierców i czarowników za zaszłe wydarzenia. Drobny błąd, niewłaściwe słowo, niedopatrzenie modlitwy czy choć drobna oznaka styczności z magią będzie oznaczać więzienie, proces i wyrok. W swej walce z pogaństwem i magią ardeiści nie cofają się przed niczym. Czary są manifestacją sił ciemności. Uważają, że magia ułatwia życie, obiecuje wygodę i potęgę, mami i oszukuje, przed czym ostrzega sam Kodex. „Jedynie człowiek silny wolą i szczery w wierze jest w stanie dostąpić Zbawienia” głosi Szafarz Proroctwa. Kapłani Ardeizmu nieustannie ostrzegają, a ich gromkie, przepełnione groźbami kazania znane są w całym świecie. Samą stolicę Cesarstwa, Nowy Rzym, charakteryzują niebywale krwawe kaźnie. Niektórzy określają je jako nieludzkie okrucieństwo, jakiego nie spotka się nigdzie poza Nowym Rzymem. Inkwizycja tropi czarostwo, surowe mury jej siedziby wzbijają się w niebo w samym centrum stolicy, ustępując wysokością jedynie Wielkiej Katedrze pod wezwaniem Płomiennego Kodexu. Jest to największa i jednocześnie dość trwożąca budowla. Spacer w cieniu jej murów przyprawia o dreszcz, wizyta wewnątrz łamie najtwardsze serca. Rozpalone malowidłami przedstawiającymi kaźnie Maurów i Czarownic mury są obrazem duszy Ardeizmu. Nie zna ona litości dla pogaństwa i czarostwa. Nie wybacza, nie lituje się nad słabszymi. Nocami w miastach i osadach niosą się kroki Inkwizytorów, co dzień słychać krzyki ludzi posądzonych o czynienie czarów. Płaszcze o barwie ciemnej purpury, płomienne krzyże ankh na piersiach i surowe oblicza to obraz, który trwoży wrogów ardeistów. Nawet jeśli jesteś przyjacielem jednego z wyznawców, jeśli zgrzeszyłeś, będziesz musiał odpowiedzieć za grzech. Może on cię miłować, może być twym bratem, lecz odda cię w ręce Inkwizycji. Nikt nie przejrzy płomiennego serca Ardeizmu.
Wiara a właściwie cała religia jest jednym z najważniejszych elementów życia mieszkanców wszystkich miast i osad współczesnego świata. Nie ma dziś władcy, który nie liczyłby się z opinią Szafarza Kodexu. Spisane w Kodexie nauki Proroka są wskazówką w życiu większości mieszkańców, zarówno ludzi prostych i maluczkich, jak i bogatych mieszczan i rycerstwa. Nie ma człowieka, który nie znałby na pamięć choć kilku wersów ze świętej księgi.
Od wielu lat Szafarz Kodexu jest politycznie najsilniejszym człowiekiem świata. Od jego słów zależy przyszłość każdego z państw. Obłożenie ekskomuniką może zakończyć byt dowolnego, nawet najsilniejszego miasta, kraju a nawet narodu. Jedno zaś słowo może zawrócić najpotężniejszą armię i zmusić ją do powrotu do domu. Szafarz jest opiekunem świata, a nie szalonym władcą, rozważnie więc i z umiarem korzysta ze swej siły, a cześć oddaje mu każden wierny.
Filozofia Ardeizmu zakłada istnienie jednego państwa wszystkich ardeistów, obejmującego swym zasięgiem docelowo cały świat. Władzę suwerenną sprawuje w nim wspólnie Cesarz i Szafarz łącznie dysponujący pełnią władzy, jaką w ostatnich chwilach życia miał Prorok.
Wojska Nowego Rzymu i sprzymierzonych miast niosą wiarę w Praojca w głąb pogańskich krain, poszerzając granicę cywilizacji i Kościoła.
Celem ardeisty jest osiągnięcie życia wiecznego u boku Jedynego. Nie osiągnie tego w dwóch przypadkach: jeśli zaprzeda duszę sługom ciemności i dołączy do grona wiecznie potępionych, albo jeżeli swoim życiem nie dość świętym nie zasłuży sobie na łaskę obcowania z Jedynym i odrodzi się w kolejnym wcieleniu. Dodatkowo dusza osłabioną grzechem jest bardziej podatna na pochłonięcie przez Otchłań, zwaną też Ciemnością, rzadziej dziś Piekłem. Wniosek zatem jest prosty. Grę o życie wieczne przegrywa ten, kto straci duszę, ale też nie wygrywa jej ten, którego życie było grzeszne. Z założenia jednak każdy człowiek posiada nieśmiertelną duszę. Dusza ta jest niepodzielna, ale posiada pewną formę witalności, woli, która daje mu kontrolę nad ciałem. Pozbawiona tej witalności dusza traci kontrolę nad ciałem i traci szansę na odrodzenie w nowym ciele, aczkolwiek sama nie umiera a trafia pośród zastęp potępionych w Otchłani. Czarownicy i poganie, według ardeistów, zawierają pakty z demonami tworząc niewidzialną więź łączącą ich z tworem Ciemności, która osłabia duszę, a owym demonom daje moc. Gdy dusza zostanie osłabiona poniżej progu jej wytrzymałości, traci ona możliwość kontroli nad ciałem i zostaje potępiona, a gdy ciało nad którym sprawowała kontrolę dana dusza, umrze, ta już więcej nie odrodzi się w nowym ciele i na zawsze utraci szansę odkupienia. Mówi się nawet czasem, że stos inkwizycji jest ratunkiem dla duszy nieszczęśnika. Choć bowiem ciało spłonie w ogniu, on sam będzie mógł się odrodzić w nowym ciele, być może z nowym zapasem witalności jego duszy, ale nie zostanie ona przynajmniej potępiona.
Dzicy poganie i magowie nie są jednak najstraszniejszym wrogiem współczesnej ludzkości. Ich siły są przecież możliwe do pokonania, ich wojska, choć liczne i niebezpieczne, są śmiertelne. Obudziła się bowiem w świecie siła, której o wiele trudniej jest się przeciwstawić. Są to siły otchłani, siły ciemności, mroku, siły wzbudzone przez kataklizm i powody jego nastąpienia. Siły te kryją się pod ziemią, w ciemnych grotach, tunelach, korytarzach, olbrzymich, niewiarygodnie przestronnych i starych. Pod ziemią, mówi się, kryją się całe miasta, światy, budowle i tunele, świątynie i ołtarze. Żyje tam mrowie demonów o pokracznych istot, stworów, które znane są z koszmarów i starożytnych mitów.
Owa demoniczna siła bezustannie napiera, lecz nie tak jak Maurowie, podnosząc szable i próbując pokonać w boju. Jest ona zupełnie inna. Atakuje podstępem, zwodzi i mami. Nie ma dnia bez jej podszeptów i znaków, nie ma człowieka, który nie musiałby co dzień składać modlitwy do Praojca, prosząc o siłę i wytrwałość. Jest to siła o niebywałej potędze. Kryje się pod ziemią, lecz kiedy tylko napotka człowieka słabego, zaraz dopada go i pochłania. Jeśli ten nie obroni się, jest zgubiony. Co najgorsze, zgubiony na zawsze. Czasem słudzy mroku pojawiają się na powierzchni, prowadząc zwiad dla otchłani. Są to przedziwne kreatury o których bezustannie krążą mity i legendy, o których śpiewają nadworni piewcy, o których też jednak więcej się mówi, niż widzi.
Autor: Falcon

