Rozdział III : Bestyje Brytyjskie

    Treść epistoły, ręki Araniego Patherio, Głównego Zawiadowcy północnych ostępów wysp należących do Brytów, adresowanej do dworu królewskiego w Dunbarrow

„Pokłony Najwyższemu władcy wszystkich Brytów, Najmądrzejszemu Diukowi Angusowi z klanu MacDougan oraz całemu Jego dworowi. Ja, uniżony sługa, Arani z domu rodowego Patherio, obrany lat naście temu na Głównego Zawiadowcę brytyjskich strażnic północnych terenów, podjąłem się misji patronowania i poprowadzenia wyprawy odkrywczej, aby wędrując wzdłuż granic naszego pięknego Brytyjskiego Królestwa, zatrzymując się w wioskach, osadach i strażnicach, dowiadywać się o nękających nasz lud marach i zjawach czarnej otchłani, by przygotowanym być na spotkanie naszej ludzkiej słuszności, wspartej Ardeicką wiarą z mitycznymi bestiami. Podróż nasza podzielona została na cztery etapy, każdy region granic osobno, opisując i zbierając informacje o pomiotach otchłani najliczniej tam występujących, by nie tylko wiedzieć co, ale i również skąd nam grozi.

Niech żyje nam na wieki Dunbarrow, a rezultaty mojej wyprawy niech uchronią lud nasz przed niespodziewanym złem. Niechaj wesprze nas słowo Jego Najwyższej Hojności, Diuka Angusa z klanu MacDougan, oraz błogosławieństwo Najczystszego z Serc, biskupa Tristana.

podpisano
Arani Patherio

Granice północne

Swoją podróż zacząłem od rodzinnych mi stron, północnych granic, słabo zaludnionych, a przez to dzikich i zamieszkałych przez liczne bestie oraz potwory. Wśród drwali i leśników największym utrapieniem jest Woodwose, byt pośredni między ludźmi a duchami lasów. Z reguły nie stanowi on bezpośredniego zagrożenia, jednakże jego przywiązanie do lasu, zieleni, a często nawet i pojedynczych drzew, sprawia, że ludzie są traktowani przez to stworzenie jako intruzi, których należy się pozbyć siłą. Mimo iż stwór ten wytrzymałością dorównuje silnemu, młodemu człowiekowi, a do walki używa obumarłych grubych gałęzi, niczym drewnianej pałki, to szał, w jaki potrafi wpaść, pozwala mu gołymi rękami wyrwać średniej młodości drzewo z korzeniami. Wyglądem przypomina zgarbionego człowieka, nagiego, porośniętego futrem koloru kory dębu, co pomaga mu ukrywać się w kniejach i dzikich ostępach. W przypadku spotkania takowego, najlepiej oddalić się w spokoju z miejsca przez niego pilnowanego, aby nie rozbudzić jego furii obrony lasu.

Mówiąc o duchach drzew, można często wśród lasów usłyszeć wesołą i kojącą muzykę. Najstarsi mieszkańcy północnych ziem wiedzą, iż znaczy ona obecność Pixie. Są to niewielkie istoty, przypominające drobnych, nagich ludzi, obdarzone pięknym ciałem i posiadające małe owadzie skrzydełka. Pixie należą do najmniej niepokojących wynaturzeń, gdyż zazwyczaj to one uciekają od ludzi, bojąc się spotkania z nimi. Niektórzy leśnicy i mieszkańcy osad ukrytych w głębokich lasach opowiadają, jakoby zgubiwszy się w lesie, za pomocą przyjemnej dla uszu melodii Pixie w tanecznych podskokach odnaleźli bezpieczną drogę do swoich domów. Jednakże mimo wszystko nie należy dać się zwieźć tym rzekomo uroczym stworzonkom. Wielu ludzi twierdzi, że ich przyjaciele i bliscy poszli raz za wesołą ich muzyką w las i nigdy z niego nie powrócili. Unikać należy zarówno tych skrzydlatych stworków, jak i ludzi, którzy się z nimi bratają, gdyż, bądź co bądź, są to dzieci pogańskich bóstw, ślepych na prawdę jaką jest Jedyna Słuszna Wiara i nauki z niej płynące.

Bliskimi krewnymi Pixie są Impy, wścibskie, psotliwe i natrętne jak mało co demony niższego rodzaju. Nie boją się nachodzić ludzi w osadach i domostwach, aby wykradać im kosztowności, a ich samych męczyć i skazywać na katusze, przysmalając ogniem czy topiąc w pobliskich rzekach. Z ludzkiego bólu i cierpienia bowiem czerpią największą radość i zabawę. Ten mały stworek ma nietoperze skrzydełka, koźle rogi, a sam przypomina zdeformowane nagie niemowlę, pokryte gęstym kręconym futerkiem. Od mieszkańców lasów nieraz można usłyszeć, jakoby te pomioty otchłani towarzyszyły jakimś ludzkim postaciom – najprawdopodobniej magom, którzy jako synowie pogańskich bóstw potrafią za pomocą swojej magii poskromić je i zniewolić na własną posługę.

Wśród bardziej mitycznych bestii, ludzie północnych krain opowiadają o legendarnym olbrzymim wynaturzeniu wodnym, żyjącym w rzekach i jeziorach, zwanym Nessie. Ilu ludzi o niego spytasz, tyle różnych opowieści o nim usłyszysz. Najbardziej prawdopodobne jest to, iż jest to olbrzymi, wężopodobny stwór o długiej na kilkaset stóp szyi i masywnym ciele. Podobno istoty te nie mają złych zamiarów, co ma niby udowadniać fakt, iż żywią się jedynie słodkowodną roślinnością, a same unikają ludzi. Jednakże nie należy lekceważyć faktu, iż za ich grubym cielskiem może kryć się ogromna siła i niezwykła wytrzymałość zdolna rozgromić niejeden oddział floty morskiej. Dlatego też na północnych ziemiach ludzie obawiają się zakładać mniejsze osady bezpośrednio przy jeziorach, gdyż ciekawski Nessie mógłby w chwilę spustoszyć i zrównać z ziemią cały gród.

Legendarnymi baśniowymi istotami są tak zwani ludzie szczęścia, utożsamiani z dobrobytem, opiekuńczością i mądrościami lasu. Mowa o Leprechaunach, niewysokich, bo sięgających do pasa istotach, przypominających starych ludzi, noszących sporawy kapelusz, wełnianą kamizelkę i krótkie spodenki w zielono-brązowych kolorach. Są inteligentne i utalentowane, o czym świadczy ich strój oraz umiejętności rzemieślnicze. Ze względu na ich cudowne wyroby, ludzie nierzadko próbują nawiązać kontakt i zjednać z sobą te stworzenia. Trudno je jednakże spotkać – pracują w swoich małych, nieodkrytych jeszcze przez nikogo warsztatach. Legendy głoszą, jakoby istoty te wskazywały za pomocą tęczy drogę do złota i skarbów, a dojść i zdobyć je mogą jedynie najsprawiedliwsi ludzie o czystym sercu.

Najpopularniejszymi wśród ludzkich opowieści, choć nie tak często spotykanymi osobiście w lasach, są Fae zwane zamiennie, choć niesłusznie, Odmieńcami. Jak samo ich imię wskazuje, przypominają zdeformowanych ludzi, czasami mają niewielkie rogi, czasami piękne ptasie skrzydła, niekiedy przybierają typową dla duchów przezroczystą postać, a niekiedy są niemalże ludźmi, od których dosłownie bije blask nieziemskiej urody. Te pół-cielesne i pół-duchowe istoty są najważniejszymi mieszkańcami nieludzkiego świata natury i lasów. Podobnie jak i ludzie, mają przeróżne charaktery, dlatego niektóre są przebiegłe i podstępne, a inne zdarzają się być pomocne i miłosierne. Bywają również wśród nich Fae psotne i uwodzicielskie, jak i również poważne, mądre. Dla kapłanów Ardeizmu Odmieńce są symbolem wszelkiej herezji i rozpusty, co przyczyniło się do bardzo znacznego wytępienia ich gatunku. Istoty te najczęściej można spotkać w najbardziej nieskażonych ludzką obecnością terenach, jak źródła wód, dzikie polany i głębokie zarośnięte doliny. Znane są opowiadania o tym, jak Fae porywały ludzkie dzieci, wychowując je jak swoje. Stworzenia te są bardzo silnymi przeciwnikami, niepodatnymi na zwyczajne bronie, dlatego walcząc z nimi należy wyposażyć się w idealnie i precyzyjnie wykuty oręż z najczystszego i poświęconego żelaza. Co interesujące starzy leśnicy i drwale twierdzą, iż Fae i Odmieńce to dwa spokrewnione ze sobą gatunki, trudne do odróżnienia przez niedoświadczonego człowieka, a różniące się tym, iż Fae jest silniejszy i inteligentniejszy od swojego kuzyna. Ponieważ Fae i Odmieńce w swojej niewidzialnej formie potrafią towarzyszyć ludziom, przemierzając ich osady, wiele niewyjaśnionych zjawisk i wypadków prawdopodobnie bywa ich sprawką.

Najdalej na północ, gdzie żadna ludzka stopa nie powinna się dostać, znajdują się wioski i osady prymitywnych mieszkańców Otchłani – goblinów. Są one niewysokie, rosłemu mężczyźnie sięgają przeważnie do brzucha, a wyglądem przypominają zdeformowanego i obrzydliwego człowieka o ciemnobrązowej lub zielonkawej skórze. Istoty te zamieszkują korzenie drzew, kamienne gruzowiska i ruiny, tworząc z nich swoje własne „domostwa”. Mimo ich wątłej i chorowitej budowy Gobliny są bardzo liczne i to jest właśnie ich największą siłą. Do walki używają prostej broni, takiej jak drewniane pałki czy ociosane kamienie. Są wielkimi szkodnikami, szczególnie dla gospodarstw, na których żerują, zabijając bydło i niszcząc uprawy.

Granice zachodnie

Przebywając z towarzyszami wyprawy w karczmie portowej, usłyszałem niesamowitą legendę, bardzo dobrze rozpowszechnioną wśród ludności zachodnich wybrzeży. Mówi ona o prastarym i niemal nieśmiertelnym smoku, którego potęga była tak ogromna, iż niegdyś powszechne były kulty tej istoty, zwanej w języku celtyckim Y Ddraig Goch, co znaczy Walijski Czerwony Smok. Do końca nie wiadomo, skąd wzięła się ta legendarna bestia, ani gdzie zamieszkuje. Nie wiadomo nawet, czy istnieje. Niektórzy twierdzą, że to jakiś potężny demon z Otchłani, przywołany podczas Dnia Sądu, inni zaś widzą w tym stworzeniu istotę towarzyszącą od wieków Celtom i Brytom i niejako opiekującej się tymi ludami. Faktem jest jednak, iż oprócz pradawnych rękodzieł i zapisów, nikt nigdy nie zobrazował i nie przedstawił, jak wygląda ta bestia. Rdzenni Celtowie uważają, iż jest to prawdziwy jedyny bóg tego ludu i w dniu, w którym Ardeizm za mocno zakorzeni się wśród narodu brytyjskiego, powróci, aby zrównać z ziemią zdrajców ojcowskiej wiary, a sprawiedliwych i wytrwałych wynagrodzić za swoją wierność. Mimo iż są to jedynie legendy i wieści gminne, nie należy podchodzić lekceważąco do faktu, iż możemy mieć do czynienia z ukrytym kultem tej starożytnej istoty.

Mimo iż opowieści o walijskim czerwonym smoku są jedynie nieuzasadnionymi legendami, prawdziwe jest istnienie podobnych jemu istot, często nazywanych pomiotami samego Y Ddraig Gocha – Wyvern. Te mniejsze od smoka gady, o jaszczurczo-jastrzębim wyglądzie i przednich łapach przekształconych w skrzydła, żyją głównie wśród wysokich szczytów górskich, na zachodnich i północno-zachodnich terenach wyspy. Wywerny są zwykle szaro-zielone, zdarzają się jednakoż osobniki czarne. Są to bardzo inteligentne i drapieżne bestie, rozsiane w mniejszych i większych watahach na terenie całej wyspy. Fakt, ilu ludzi je widziało i o nich opowiadało świadczy o tym, iż stworzenia te przetrwały próbę ich wytępienia, a nawet rozmnożyły się znaczniej i są częściej widywane niż przeszło sto lat wcześniej. Zazwyczaj Wyverna zadowala się pasącymi się na zboczach gór stadami owiec, lecz zdarzają się przypadki, kiedy grupa tych bestii nęka mniejsze ludzkie osady, żerując na ich gospodarstwach, porywając bydło, a w razie wzmożonej agresywności i głodu, zabijając również ludzi. Wyverny są bardzo trudnymi przeciwnikami z racji ich siły, wytrzymałości i zwinności. Największym jednak problemem jest fakt, iż potwory te zakładają swoje gniazda w niedostępnych partiach gór, dlatego niemalże niemożliwe jest całkowite wytępienie tych maszkar.

Innym potorem, które mieliśmy nieprzyjemność spotkać osobiście, jest duch zwierzęcy o kształcie wielkiego, czarnego psa, zwany Galleytrot. Według wierzeń, jest on duchem strażniczym zapomnianych ruin i skarbów, jednakże najczęściej można go spotkać na cmentarzach, rozdrożach i opuszczonych traktach. Galleytrot jest niezwykle agresywnym i zaciekłym przeciwnikiem, gdyż nie odpuszcza nikomu w pościgu, a jego kły zadają niezwykle bolesne rany, które ropieją i wywołują martwicę mięśni, doprowadzając do okropnych krwotoków i zakażeń. Najczęściej takie rany zmuszają nieszczęsną ofiarę do odcięcia pogryzionej kończyny, aby reszta część ciała nie obumarła wraz z nią. Czasami jednak można spotkać widmo Galleytrota wśród zaludnionych dróg czy nawet i miast. Jego obecność za dnia świadczy o zbliżającej się śmierci tego, kto go ujrzy. Niestety, jak większość duchów i demonów, również i Galleytrot jest niepodatny na obrażenia zadawane zwyczajną bronią, a jedynie oręż z najczystszego żelaza i Święte Słowo może doprowadzić do unicestwienia tego psiego diabła.

Granice południowe

Granice południowe niemalże sąsiadują z murami samego Dunbarrow, dlatego wiele pomiotów ciemności chętnie bytuje na tych terytoriach, żerując na ludzkich gospodarstwach, nękając brytyjskie domostwa i żyjąc niemalże niezauważone pośród zgiełku zatłoczonego przedmieścia stolicy. Mówiąc o tym, pierwszy na myśl południowcom przychodzi Bogeyman, złowrogi duch-demon mogący przybierać dowolne postacie, lecz najczęściej objawiający się pod postacią starego, ohydnego starca, wyglądającego jak stary strach na wróble, dzierżący w ręku wielki wór, z którego dobywa się odór zgnilizny oraz krwi i taką też zawartość posiadający. Brytowie znają powszechne opowieści, iż Bogeyman zakrada się w nocy do samotnych i biednych domów, porywając dzieci i niedołężne kobiety. Zwykle każdy Bogeyman ma obraną stałą trasę gospodarstw, które próbuje co noc nachodzić. Sama obecność tego upiora wywołuje na szerokim obszarze plagę koszmarów i rozpaczy, sprawiając, że ludzie często odchodzą od zmysłów i wręcz błagają o śmierć. Na szczęście sam w sobie Bogeyman nie jest silnym wojownikiem, dlatego każdy odważny rycerz wraz z błogosławieństwem Świętej Wiary może obronić zatroskany i nękany lud z niedoli strachu przed tym demonem.

Skoro już o starym obrzydliwym strachu na wróble mowa, trudno nie wspomnieć o popularnej wśród brytyjskich karczm opowieści o Gwiddonodzie, starej kobiecie ubranej w szarą lub brunatną suknię, dzierżącej przerażający kostur. Legendy głoszą, iż poczwary te są niedoszłymi magami, które przez brak odpowiednich umiejętności i mocy zostały zniszczone przez magię. Niestety, ich przeklęte ciało w jakiś nieznany sposób zachowało resztki czarnej magii, którą Gwiddonody sprawnie dzierżą na nieszczęście i zgubę Brytów. Wiedźmy nienawidzą i gardzą wszelkimi istotami żywymi, dlatego szkodzą im i zadają możliwe jak najdotkliwsze cierpienia we wszelkie możliwe sposoby. Ich inteligencja i przebiegłość doprowadziła do niejednego spustoszenia wśród brytyjskich wiosek. Wiadomo również, iż wiedźmy te mieszkają w miejscach położonych blisko ludzkich osad, lecz wystarczająco niedostępnych, budując tam dziwaczne schronienia, najeżone pułapkami i przesączone magią. Bez Świętego Słowa i błogosławieństwa nie należy nawet myśleć o wyprawie w takie plugawe ostępy.

Oprócz wiedźm istnieją również wzmianki o ich bardziej przyjaznej i dalekiej kuzynce. Ta młoda, bosa kobieta w jasnej sukni, zwana Drudą jest patronką i opiekunką lasów o łagodnym i bardzo życzliwym usposobieniu. Mimo wszystko, Drudy stają się zwykle kapłankami pogańskich bóstw natury albo czarownicami, dlatego nie należy przymykać oko na istnienie tych wynaturzeń, gdyż być może ich przyjazne oblicze jest jedynie tymczasową maską, pozwalającą im obrosnąć w siłę do czasu, aż staną się wystarczająco potężne, aby zniszczyć Słuszną Wiarę i przywrócić staroceltyckie tradycje i wierzenia. O Drudach istnieje wiele różnych legend i pogłosek, bardziej lub mniej wiarygodnych. Jedne mówią, iż jest to dziewica lub kapłanka o dwóch duszach, gdzie ta druga należy w pełni do świata zwierząt i roślin, co sprawia, że Drudy potrafią zmieniać postać w dowolne zwierzę, a nawet roślinę. Inne opowieści głoszą zaś, iż Drudy rodzą się w normalnych rodzinach, zwykle jako siódma córka siódmej córki, zaś ich dobrotliwe nastawienie jest przykrywką dla ich prawdziwie mrocznych celów – roznoszenia koszmarów, lęków i obaw wśród ludzi, porywania niemowląt oraz mordowania bydła jako ofiar w imię pradawnych bóstw.

Południowe granice znane są z opowieści o bestiach najczęściej przybierających postać kobiety lub młodej dziewczyny. Jedną z najbardziej znanych maszkar jest Black Annis, znana po prostu jako Czarna Anna. Ta przygarbiona, stara kobieta o ciemnych i przetłuszczonych włosach ma żelazne kły i pazury, które połączone z jej szybkością i wytrzymałością tworzą z niej prawdziwego drapieżnika. Czarna Anna należy do tego rodzaju wiedźm, które rozsmakowały się w delikatnym mięsie ludzkich dzieci i młodego miotu bydlęcego oraz owczego. Nie boi się przy tym bezpośredniego starcia z ludźmi. Wierząc temu, co mówią osadnicy, potwory te żyją na wzgórzach i pagórkowatych terenach, kopiąc nory i drążąc tunele pośród urwisk, klifów i skarp. Powiada się również, iż poczwara ta jest w stanie opanować i dzierżyć magię zniszczenia, dlatego nie należy próbować walczyć z nią bez uprzedniego przygotowania w egzorcyzmy i święty oręż.

Do mniej agresywnych istot, lecz bardziej przerażających, należy duch starej kobiety, widywanej podczas upierania brudnych rzeczy w rzece lub niesienia zakrwawionego ubrania. Praczka, bo tak nazywają tego upiora, występuje w opowieściach rodziców, którzy przestrzegają swoje dzieci przed niedobrą wiedźmą czyhającą na nie, jeżeli będą niegrzeczne i nieposłuszne matce i ojcu. Jednakże nie jest to jedynie straszna opowieść na dobranoc, ale najprawdziwsza z prawd, gdyż nasza wyprawa natrafiła na widmo Praczki nieopodal samego Dunbarrow. Ten bezcielesny demon nie może zostać dotknięty ani zraniony żadnym materialnym przedmiotem, a działa na nie jedynie modlitwa i Święte Słowo. W chwili dostrzeżenia tego potwora, należy jak najszybciej pozostawić go w spokoju i oddalić się jeżeli nie jest się przygotowanym do walki.

Kończąc podróż po południowych granicach, skupiliśmy się na znanej również i nam legendzie o Banshee - widmie kobiety ubranej w białą lub szarą suknię z długimi jasnymi włosami, które często czesze srebrnym grzebieniem wyrzeźbionym na kształt ludzkich kości. Ten duch-demon jest zwiastunem śmierci i łącznikiem świata żywych i umarłych. Wśród ludzi południa, a nawet pośród samej stolicy, wierzy się, iż wycie Banshee zwiastuje śmierć temu, kto uważnie przysłucha się krzykowi. Walka z Banshee należy wręcz do niemożliwych, gdyż według legend potwory te wyrywają duszę z człowieka i pochłaniają ją, odsyłając na kraniec świata żywych i umarłych, gdzie dusza takiego nieszczęśnika nie może ani w pełni umrzeć, ani żyć dalej. Pokonanie Banshee uwalnia wszystkie pochłonięte przez nią dusze. Wynaturzenia to można ponoć spotkać wśród cmentarzy, uroczysk oraz opuszczonych ruin, zwykle blisko ludzkich osad.

Granice wschodnie

To tereny przez nas najmniej zbadane a i przez Wyspiarzy samych znane najsłabiej i dalszych podróży naukowych wymagające.

Wśród stworów swoją budową i zachowaniem przypominających prymitywnych ludzi, trudno nie wspomnieć o brzydkim małym plugastwie ubranym w burozielone szmaty, przypominającym goblina, a zwanym Boggartem. Wynaturzenie to jest w istocie bardzo niewielkie, bo osiągające rozmiary nie większe niż duży kot. Boggarty słyną z tego, iż żyją blisko ludzkich domostw i gospodarstw, okradając ich mieszkańców z drogocennych przedmiotów oraz przynosząc im pecha. W ich pobliżu żywność zaczyna się psuć, natomiast zwierzęta stają się stanowczo niespokojne i nieokiełznane. Mimo iż ta maszkara ma niezwykły talent do ukrywania się, to sama w sobie nie stanowi żadnego poważnego zagrożenia, zaś w walce nie jest nawet silniejsza od psa.

Rozsiane na terenie całego królestwa Brytów olbrzymy o długich czarnych włosach z pazurami oraz kłami podobnymi do świńskich, to Buggane. Mieliśmy okazję natrafić na jednego z tych wielkich stworów wśród dzikich i zarośniętych lasów wschodnich wybrzeży. W walce używają swojego ogromnego cielska i niesamowitej siły. Mimo wstępnych podejrzeń, Buggane nie są tak głupie, jak inne znane Cesarstwu olbrzymy, co sprowadza się do tego, iż używają wielu pułapek i uników podczas starcia. Zazwyczaj potwory te nie są z natury agresywne, wręcz unikają spotkania z ludźmi, lecz w przypadku bojowej postawy czy wrogiego nastawienia do innych dzieci lasu nie wahają się zaatakować w pojedynkę nawet całego oddziału. Co ciekawe zaobserwowaliśmy, iż istoty te rozumieją nasz język, jednakże nie jesteśmy pewni, czy umieją również nim władać. Są ludzie, którzy twierdzą, iż rozmawiają z tymi stworzeniami, jednakże najprawdopodobniej jest to jedynie bujda. Buggane są częścią natury – strażnikami mniejszych i słabszych bestii oraz zwierząt. Zwykle występują pojedynczo, lecz w przypadku dużo większego zagrożenia są zdolne do zorganizowania małego oddziału, niezwykle silnego i inteligentnego, a przez to bardzo ciężkiego do pokonania.

Autor: Redrack
Korekta: Kaedlin